Autor W▒tek: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km  (Przeczytany 2176 razy)

0 u┐ytkownikˇw i 1 GoŠ przegl▒da ten w▒tek.

Offline to17071990



  • Pom├│g┬│: 71

    • Student w podr├│┬┐y
Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« dnia: Czerwiec 21, 2014, 01:13:14 »
Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km

Jak to jest pokona├Ž pieszo 100 km? Takie pytanie zadawa┬│em sobie wielokrotnie od paru lat. Po raz pierwszy, gdy wzi┬▒┬│em udzia┬│ w imprezie na orientacj├¬ na 50 km. Wtedy, zm├¬czony tym dystansem z podziwem patrzy┬│em na ludzi, kt├│rzy ┬│amali tzw. „setki” i cho├Ž czasem kusztykaj┬▒c, wydawali si├¬ rozpromienieni i tryskaj┬▒cy energi┬▒.
Jeszcze par├¬ miesi├¬cy temu nie spodziewa┬│em si├¬, ┬┐e w maju wystartuj├¬ w Kieracie, a pokonywanie du┬┐ych odleg┬│o┬Âci na w┬│asnych nogach tak mi si├¬ spodoba. Prze┬│om pojawi┬│ si├¬ ko├▒cem lutego, kiedy bior┬▒c udzia┬│ w „Skorpionie” na 50 km, jakby na nowo odkry┬│em ten rodzaj aktywno┬Âci fizycznej. W marcu wzi┬▒┬│em udzia┬│ w  Rajdzie Dolnego Sanu, gdzie pokona┬│em ponad 76 km, a ch├¬├Ž zdobywania szczebelk├│w i progresu podsun├¬┬│a znakomit┬▒ my┬Âl. Par├¬ dni p├│┬╝niej zapisa┬│em si├¬ na Kierat.
Do imprezy jako┬ szczeg├│lnie si├¬ nie przygotowa┬│em, a uczestnictwo w niej mia┬│o by├Ž (poza pr├│b┬▒ z┬│amania magicznej „setki”) elementem treningu wytrzyma┬│o┬Âciowego, kt├│ry uskutecznia┬│em ostatnimi czasy. Maj┬▒c na uwadze du┬┐y (jak na moje dotychczasowe poj├¬cie) dystans, kt├│rego do tego momentu jeszcze nie pokona┬│em bez odpoczynku, imprez├¬ postanowi┬│em rozegra├Ž z nastawianiem typowo taktycznym, bez zbytniego starania si├¬ o osi┬▒gni├¬cie dobrego  czasu. Wraz z Januszem, kt├│ry w Kieracie mi towarzyszy┬│, za g┬│├│wne za┬│o┬┐enie przyj├¬li┬Âmy samo pokonanie dystansu ultra zachowuj┬▒c przyzwoite tempo i obserwuj┬▒c nasze organizmy.



Pi±tek 23 maja 2014 r. okaza³ siê bardzo gor±cym dniem. Po tygodniu opadów przyszed³ wreszcie ciep³y front atmosferyczny, który przyniós³ przyjemn± pogodê. Przyjemn±, jednak niezbyt trafn± na imprezy tego rodzaju. ¯ar la³ siê z nieba, co dla nieprzyzwyczajonych jeszcze do temperatur oznacza³o du¿e zapotrzebowanie na wodê. Na sobotnie popo³udnie prognozowano natomiast burze.



Do Limanowej wraz z Januszem dotarli┬Âmy przed pi├¬tnast┬▒. Do startu pozosta┬│y raptem trzy godziny i ka┬┐dy z nas mia┬│ ┬Âwiadomo┬Â├Ž, ┬┐e to niebyt du┬┐o czasu aby dobrze si├¬ przygotowa├Ž. Po zarejestrowaniu si├¬ w biurze zawod├│w i odebraniu pakietu startowego mogli┬Âmy zacz┬▒├Ž organizowa├Ž nasz biegowy ekwipunek. W teorii spakowanie kilku rzeczy i jedzenia, w praktyce oznacza mozoln┬▒ uk┬│adank├¬, w kt├│rej trzeba wszystko zrobi├Ž pieczo┬│owicie by po ciemku zna├Ž u┬│o┬┐enie wszystkich poszczeg├│lnych element├│w.  Przed startem odebrali┬Âmy r├│wnie┬┐ mapy, maj┬▒c kilka chwil na zapoznanie si├¬ z nimi. Wykorzystuj┬▒c ten czas zaznaczy┬│em flamastrem tras├¬ rajdu, wyznaczy┬│em par├¬ azymut├│w i prze┬Âledzi┬│em poszczeg├│lne punkty. Janusz natomiast rozpisa┬│ mi├¬dzyczasy na kolejnych PK. Postanowili┬Âmy, ┬┐e wycelujemy niezbyt wysoko, ale rozs┬▒dnie – daj┬▒c sobie 20 godzin na pokonanie ca┬│ej trasy.

O 17:30 wyruszyli┬Âmy na miejsce startu maratonu. Znajdowa┬│o si├¬ ju┬┐ tam ponad siedemset os├│b znudzonych przemowami, a skorych do upuszczenia z siebie nagromadzonej energii. P├│┬│ godziny p├│┬╝niej strza┬│ z wiwat├│w ki rozdar┬│ powietrze i rozpocz┬▒┬│ si├¬ Kierat. W Limanowej biegn┬▒cy zbili si├¬ w ciasne gromady, w kt├│rych wszyscy wprost kipieli energi┬▒. Grupa maszeruj┬▒ca zosta┬│a w tyle, za┬ biegacze wysun├¬li si├¬ na prowadzenie. W swoim planie za┬│o┬┐y┬│em, ┬┐e biegania w pierwszej 50tce powinni┬Âmy si├¬ wystrzega├Ž, cho├Ž w kilku miejscach puszcza┬│y wodze i przechodzili┬Âmy w trucht, u┬Âwiadamiaj┬▒c sobie, ┬┐e troch├¬ przebiec jeszcze trzeba, cho├Žby dlatego, aby unikn┬▒├Ž postoj├│w w kolejkach na pierwszym i drugim punkcie kontrolnym.



Pierwsze chwile Kieratu by┬│y niesamowicie radosne. Przyjemne ciepe┬│ko, lekki wietrzyk i bezchmurne niebo. Gdy wyszli┬Âmy za Limanow┬▒ pojawia┬│y si├¬ r├│wnie┬┐ dalekie widoki malowniczych krajobraz├│w, kt├│re skutecznie motywowa┬│y do wyt├¬┬┐onego wysi┬│ku i pokonywania kilometr├│w.
Punkt kontrolny numer jeden znajdowa┬│ si├¬ na si├│dmym kilometrze zielonego szlaku turystycznego, pod szczytem wzniesienia Kuklacz. Dotarli┬Âmy tam bez problem├│w nawigacyjnych, w┬│a┬Âciwie za sznurkiem ludzi.  Dalszy marsz prowadzi┬│ nas lokalnymi drogami asfaltowymi, a┬┐ do masywu Je┬┐owej Wody (895 m npm). Od tego miejsca peleton nieco rozrzedzi┬│ si├¬, a na trasie pojawi┬│y si├¬ pierwsze rozbie┬┐no┬Âci nawigacyjne.



Pomimo chwili konsternacji, szybko znale┬╝li┬Âmy drog├¬ do M┬│y├▒czysk, fragmentem id┬▒c za znakami niebieskiego szlaku, kt├│ry absolutnie nie mia┬│ pokrycia na mapie. Z miejscowo┬Âci kierowali┬Âmy si├¬ a po┬│udnie, depcz┬▒c asfaltow┬▒ drog├¬, kt├│ra wyprowadza┬│a nas na kolejne wzniesienie z krzy┬┐em, dominuj┬▒cym nad okolic┬▒. Na tym fragmencie towarzyszy┬│a  nam koza i samoch├│d telewizji Beskidy, z kt├│rego filmowano nasze weso┬│e poczynania. Po osi┬▒gni├¬ciu grzbietu nied┬│ugo dane nam by┬│o cieszy├Ž si├¬ zdobyt┬▒ wysoko┬Âci┬▒. 500 metr├│w jakie pozosta┬│o do drugiego checkpointu nale┬┐a┬│o pokona├Ž jak najszybciej po drodze i trawiastych zboczach.
Drugi punkt kontrolny znajdowa┬│ si├¬ na skrzy┬┐owaniu dr├│g i strumienia w Kiczni. Tam, ju┬┐ na szesnastym kilometrze zrobi┬│o si├¬ przestronno. Chwil├¬ zaj├¬┬│o nam sczytanie kart SI i podanie numer├│w s├¬dziom, po czym bez zw┬│oki ruszyli┬Âmy dalej na zalesione podej┬Âcie, sugeruj┬▒c si├¬ wskazaniami kompasu i azymutem 223. Wraz ze mn┬▒ i Januszem drog├¬ t┬▒ wybra┬│o jeszcze kilka os├│b, niepewnych co do tego jak┬▒ ┬Âcie┬┐k┬▒ chc┬▒ si├¬ porusza├Ž.



Ja nie mia┬│em w┬▒tpliwo┬Âci co do kierunku i zawierzy┬│em kompasowi. Brn┬▒c przez mroczny ju┬┐ las dotarli┬Âmy najpierw do przeci├¬cia ┬┐├│┬│tego szlaku turystycznego, a nast├¬pnie kieruj┬▒c si├¬ wzd┬│u┬┐ rozleg┬│ej polany – do drogi asfaltowej i miejscowo┬Âci Zbludza. Gdy wyszli┬Âmy z lasu przed nami roztacza┬│ si├¬ widok na ca┬│a dolin├¬  w tym miejscowo┬Â├Ž Kamienica, gdzie zmierzali┬Âmy. Pomimo gasn┬▒cego dnia bez problem├│w znale┬╝li┬Âmy wydeptan┬▒ ┬Âcie┬┐k├¬ przez pola – byli tu ju┬┐ widocznie „nasi” biegn┬▒cy. Szybki marsz o zachodzie s┬│o├▒ca do Kamienicy pami├¬tam jako najprzyjemniejszy moment ca┬│ego rajdu. Mi├¬kkie pod┬│o┬┐e, zapach trawy i ┬Âwiat┬│a w oddali. Chwila mog┬│aby trwa├Ž wiecznie.
Do Kamienicy dotarli┬Âmy w nocy przy ┬Âwiat┬│ach latarni. Punkt trzeci usytuowano zaraz za rzek┬▒, w okolicach zabytkowego dworku. Tu po raz pierwszy mogli┬Âmy uzupe┬│ni├Ž nasze camelbagi i spo┬┐y├Ž batony. Wszystko odbywa┬│o si├¬ w du┬┐ym pospiechu, bo wko┬│o przybywa┬│o kolejnych uczestnik├│w rajdu. Nawodniwszy si├¬, bez wytchnienia ruszyli┬Âmy w dalsz┬▒ drog├¬. Aby opu┬Âci├Ž miejscowo┬Â├Ž skierowali┬Âmy si├¬ najpierw na cmentarz, a min┬▒wszy go poruszali┬Âmy si├¬ za znakami szlaku niebieskiego na po┬│udnie. Pocz┬▒tkowo dreptali┬Âmy drog┬▒ asfaltow┬▒, kt├│ra stopniowo przekszta┬│ci┬│a si├¬ w terenowy szlak, by nied┬│ugo p├│┬╝niej znowu wej┬Â├Ž na asfalt├│wk├¬. Niebieski szlak doprowadzi┬│ nas a┬┐ do grzbietu kolejnego pasma i nast├¬pnego punktu kontrolnego.



Czwarty przystanek organizatorzy zapewnili na dwudziestym sz├│stym kilometrze, niedaleko zabudowa├▒ wsi M┬│ynne. Z oddali ujrzeli┬Âmy charakterystyczne ognisko, cho├Ž zatrzymali┬Âmy si├¬ przy nim tylko na niezb├¬dnego batona. Dalsz┬▒ cze┬Â├Ž szlaku niebieskiego pokonali┬Âmy w towarzystwie du┬┐ej grupy uczestnik├│w rajdu. Po drodze ka┬┐dy pokonywa┬│ szlak swoim tempem, ale tak w┬│a┬Âciwie poruszali┬Âmy si├¬ jedn┬▒ pr├¬dko┬Âci┬▒. Z tego odcinka zapami├¬ta┬│em wielu intensywnie biegaj┬▒cych, kt├│rzy jednak na podej┬Âciach wytracali ca┬│a zdobyt┬▒ przewag├¬. Min├¬li┬Âmy ich p├│┬╝niej…
Po nieca┬│ych trzech kilometrach marszu niebieskim szlakiem postanowili┬Âmy skr├¬ci├Ž na nieoznaczon┬▒ ┬Âcie┬┐k├¬. Poruszali┬Âmy si├¬ teraz w d├│┬│, pasmem Go┬│ego Wierchu (781 m npm). Tu po raz pierwszy do┬Âwiadczyli┬Âmy kontaktu z licznymi wiatro┬│omami, kt├│re zmusza┬│y nas do przedzierania si├¬ przez las i utraty cennego czasu.  Nikt nie m├│g┬│ zbytnio szar┬┐owa├Ž i sp├│jny peleton utrzyma┬│ si├¬ a┬┐ do wyj┬Âcia na pierwsz┬▒ polan├¬. Id┬▒c w awangardzie, w pewnym momencie skierowali┬Âmy si├¬ na z┬│┬▒ ┬Âcie┬┐k├¬ do lasu i musieli┬Âmy zawraca├Ž oko┬│o 100-200 metr├│w widz┬▒c ju┬┐ w oddali uciekaj┬▒cy peleton.



Niebawem pojawi┬│o si├¬ kolejne ognisko, punkt pi┬▒ty i k┬│opoty z orientacj┬▒ wynikaj┬▒ce z mojej nieuwagi. Zaraz za punktem, nie bacz┬▒c na znaki, ale prze┬┐uwaj┬▒c batona intuicyjnie wybra┬│em ┬Âcie┬┐k├¬ na wsch├│d, kt├│ra okaza┬│a si├¬ niew┬│a┬Âciwa. Ol┬Ânienie przysz┬│o niebawem, bo po oko┬│o minucie, ale naszego peletonu ju┬┐ nie zd┬▒┬┐yli┬Âmy dogoni├Ž. Schodz┬▒c w kierunku Ochotnicy pope┬│ni┬│em kolejny b┬│┬▒d, daj┬▒c si├¬ ponie┬Â├Ž drodze. Zapomnia┬│em, ┬┐e na mapie widnia┬│a drobna ┬Âcie┬┐ka, kt├│ra szybko wyprowadzi┬│a by nas do Ochotnicy. Maj┬▒c przed sob┬▒ d┬│ug┬▒ i wij┬▒c┬▒ si├¬ drog├¬ postanowi┬│em spr├│bowa├Ž przebi├Ž si├¬ do Ochotnicy na skr├│ty, bardzo stromym stokiem. Tutaj pierwszy raz poprosi┬│em Janusza o wyci┬▒gni├¬cie GPSa i kierowanie si├¬ na po┬│udnie, do miejscowo┬Âci. Ten fragment trasy by┬│ jednym z najmniej przyjemnych na ca┬│ym Kieracie. Weszli┬Âmy w bardzo stromy i niestabilny teren, us┬│any kamieniami i g├¬stymi krzakami. Poza przedarciem spodni nikomu nic si├¬ nie sta┬│o, ale trzeba by┬│o bardzo uwa┬┐a├Ž. Z ulg┬▒ przyj├¬li┬Âmy wiadomo┬Â├Ž o rych┬│ym wyj┬Âciu na drog├¬ asfaltow┬▒.
Peleton ju┬┐ nam uciek┬│, ale postanowili┬Âmy podj┬▒├Ž pogo├▒. W Ochotnicy Dolnej przemierzyli┬Âmy drog┬▒ kilkaset metr├│w, po czym skierowali┬Âmy si├¬ w drog├¬ na p├│┬│noc. Rozpocz├¬┬│o si├¬ najbardziej wybitne podej┬Âcie ca┬│ej trasy – na szczyt Lubania (1211 m npm). Poza wysi┬│kiem, naszej dw├│jce sprawi┬│o ono wiele rado┬Âci. Poruszali┬Âmy si├¬ bardzo swobodnie, r├│wnym tempem, mijaj┬▒c kolejnych uczestnik├│w rajdu. Szli┬Âmy drog┬▒, kt├│ra zamieni┬│a si├¬ w ┬Âcie┬┐k├¬, aby zako├▒czy├Ž si├¬ po kilku kilometrach w potoku i pomi├¬dzy drzewami. Gdy droga si├¬ sko├▒czy┬│a postanowili┬Âmy podej┬Â├Ž trawersem bezpo┬Ârednio na po┬│udnie. Od tego momentu kierowali┬Âmy si├¬ tylko za stromizn┬▒ stoku, pod┬▒┬┐aj┬▒c coraz wy┬┐ej. ┬Žcie┬┐ka bardzo si├¬ d┬│u┬┐y┬│a, a osi┬▒gni├¬cie szczytu przeci┬▒ga┬│o niemi┬│osiernie. Grubo po p├│┬│nocy dotarli┬Âmy wreszcie do g┬│├│wnego grzbietu i szlaku czerwonego, mijaj┬▒c po drodze kilkana┬Âcie os├│b. Teraz ju┬┐ tylko wej┬Â├Ž na szczyt – pomy┬Âla┬│ chyba ka┬┐dy z nas, lecz zapa┬│ ostudzi┬│ si├¬ w brutalnej konfrontacji z wiatro┬│omami. Podej┬Âcie pod wierzcho┬│ek Lubania by┬│o niczym droga przez m├¬k├¬. W ┬Âwietle czo┬│├│wek trzeba by┬│o przebija├Ž si├¬ przez las omijaj┬▒c powalone drzewa, kt├│re przegradza┬│y ┬Âcie┬┐k├¬ szlaku labiryntem ga┬│├¬zi. Wej┬Âcie sta┬│o si├¬ niezwykle wymagaj┬▒ce, a droga prowadzi┬│a po konarach, tunelami pomi├¬dzy ga┬│├¬ziami i korytarzami w┬Âr├│d wiatro┬│om├│w. Do tego pod g├│r├¬. Bardziej ni┬┐ fizycznie, odcinek m├¬czy┬│ psychik├¬ i d┬│u┬┐y┬│ si├¬.
Oko┬│o drugiej w nocy osi┬▒gn├¬li┬Âmy punkt sz├│sty na Lubaniu. Oznacza┬│o to, ┬┐e pokonali┬Âmy 40km trasy i po┬│ow├¬ przewy┬┐sze├▒ (jak informowali nas wolontariusze). Tam r├│wnie┬┐ nie zatrzymywali┬Âmy si├¬ zbyt d┬│ugo, zadowalaj┬▒c si├¬ spo┬┐yciem orzeszk├│w ziemnych w panierce i paroma ┬│ykami wody. Ruszyli┬Âmy niebawem, maj┬▒c w zamiarze nadrobi├Ž op├│┬╝nienie z Ochotnicy. Trzeba zaznaczy├Ž, ze pomimo nocnej pory i wysoko┬Âci ponad 1000 m npm, by┬│o bardzo ciep┬│o i bezwietrznie. Od pocz┬▒tku rajdu szli┬Âmy w kr├│tkich koszulkach i nikomu z nas nie dokucza┬│o zimno. Taka aura wzmaga┬│a co prawda pragnienie, jednak pozwala┬│a oszcz├¬dzi├Ž czasu na przebieranie odzie┬┐y.
Na g┬│├│wnym szlaku beskidzkim sprawdzi┬│y si├¬ nasze najgorsze obawy. Wiatro┬│omy pojawia┬│y si├¬ dziesi┬▒tkami i zmusza┬│y do kluczenia i szukania dr├│g obej┬Âcia. Prosty odcinek zamieni┬│ si├¬ w prawdziwy „bieg przez k┬│odki” (jak subtelnie okre┬Âli┬│ to p├│┬╝niej s├¬dzia g┬│├│wny). Pocz┬▒tkowo sami, z czasem szli┬Âmy w kilkuosobowej grupie. Wszyscy kl├¬li i narzekali gdy po raz wt├│ry w ┬Âwietle czo┬│├│wek zauwa┬┐ali kolejne powalone drzewo na szlaku. Taki stan rzeczy trwa┬│ a┬┐ do wzniesienia Runek (1005 m npm), kt├│rego osi┬▒gni├¬cie by┬│o znakiem do szukania ┬Âcie┬┐ki zej┬Âciowej na p├│┬│noc. Po szybkiej obdukcji lasu okaza┬│o si├¬, ┬┐e idealn┬▒ drog├¬ przykry┬│ jeden z wiatro┬│om├│w i st┬▒d wzi├¬┬│y si├¬ problemy ze znalezieniem jej. ┬Žcie┬┐ka zej┬Âciowa by┬│a stosunkowo stroma i poprzecinana zwalonymi drzewami. W dolnym biegu przechodzi┬│a w strumie├▒, kt├│ry dzi├¬ki kijkom trekingowym uda┬│o nam si├¬ pokona├Ž such┬▒ stop┬▒. Nad rzek├¬ Ochotnica w dolinie wyszli┬Âmy ju┬┐ bladym ┬Âwitem. Nie widz┬▒c mo┬┐liwo┬Âci przej┬Âcia such┬▒ stop┬▒ ludzie przed nami przechodzili w br├│d wod├¬ si├¬gaj┬▒c┬▒ po kolana. Traf chcia┬│, ┬┐e przed p├│j┬Âciem w ich ┬Âlady zastanowili┬Âmy si├¬ chwil├¬ i zaobserwowali┬Âmy, ┬┐e biegn┬▒cy za nami skr├¬caj┬▒ w g├│r├¬ rzeki. Jak si├¬ okaza┬│o dos┬│ownie kilkana┬Âcie metr├│w dalej przebiega┬│ mostek, kt├│ry po raz wt├│ry uchroni┬│ nasze buty przed przemoczeniem.
Dok┬│adnie na p├│┬│metku trasy, w Ochotnicy G├│rnej umiejscowiono si├│dmy punkt kontrolny, osi┬▒gni├¬ty przez nas przed czwart┬▒ rano. Poza wod┬▒, kt├│ra czeka┬│a w butelkach zastali┬Âmy tam pojemniki z wrz┬▒tkiem i kubki z kaw┬▒, herbat┬▒, a nawet roso┬│em i barszczem instant. W pude┬│ku obok czeka┬│y r├│wnie┬┐ bu┬│ki z ciekaw┬▒ zawarto┬Âci┬▒. Teoretycznie drobiazgi, w praktyce bardzo mnie ucieszy┬│y, gdy┬┐ na tym etapie akurat mia┬│em do┬Â├Ž s┬│odyczy , a  ┬┐o┬│┬▒dek domaga┬│ si├¬ strawienia czego┬ konkretnego.



Pomimo, i┬┐ w tym miejscu wielu zawodnik├│w rozsiada┬│o si├¬ na d┬│u┬┐ej, my na stoj┬▒co zjedli┬Âmy co swoje i po nape┬│nieniu camelbag├│w ruszyli┬Âmy dalej. Tu po raz pierwszy i ostatni id┬▒c w kr├│tkiej koszulce poczu┬│em ch┬│├│d. Pomi├¬dzy drzewami panowa┬│ jeszcze p├│┬│mrok, ale wyj┬Âcie na pole prowadz┬▒ce do grzbietu u┬Âwiadomi┬│o mnie, ┬┐e wstaje nowy dzie├▒. Temperatura mimo woli sugerowa┬│a, ┬┐e niebawem skoczy temperatura i trzeba urwa├Ž z trasy jak najwi├¬cej przed wschodem pal┬▒cego s┬│o├▒ca. Po wyj┬Âciu z Ochotnicy natkn├¬li┬Âmy si├¬ na grup├¬ kilku piechur├│w, z kt├│rymi ruszyli┬Âmy w dalsz┬▒ drog├¬. ┬Žcie┬┐ka prowadzi┬│a grzbietem, a po wej┬Âciu na Jaworzyn├¬ Gorcowsk┬▒ (1047 m npm) znakowanym szlakiem zielonym. Mimo i┬┐ by┬│o to niepotrzebne, przez nieuwag├¬ zdobyli┬Âmy wierzcho┬│ek Gorca (1228 m npm), by po chwili zej┬Â├Ž do szlaku czerwonego.




Punkt ├│smy znajdowa┬│ si├¬ przy bac├│wce nieopodal. Po sczytaniu naszych kart oznajmiono nam, ┬┐e mamy odpowiednio 56 i 57 miejsce. Jako i┬┐ by┬│ to 59 kilometr uzna┬│em, ┬┐e powoli mo┬┐emy zacz┬▒├Ž ┬Âciga├Ž zawodnik├│w przed nami. Na dalsz┬▒ drog├¬ zjedli┬Âmy jeszcze czekolad├¬ i we wschodz┬▒cym s┬│o├▒cu, z now┬▒ motywacj┬▒ w g┬│owach, ruszyli┬Âmy na niebieski szlak. Na odcinku w d├│┬│ po raz pierwszy konsekwentnie truchtali┬Âmy. Powoli, ale jednak. Dotar┬│szy do miejscowo┬Âci Rzeki na prze┬│aj przez zroszon┬▒ traw├¬ pu┬Âcili┬Âmy si├¬ w poszukiwaniu szlaku ┬┐├│┬│tego. Znale┬╝li┬Âmy go niebawem i za jego ┬Âladami r├│wno maszerowali┬Âmy na podej┬Âciu.
Do punktu dziewi┬▒tego na prze┬│├¬czy Przys┬│opek zbiegli┬Âmy trawiast┬▒ ┬│┬▒k┬▒. Tu nie zatrzymywali┬Âmy si├¬ w og├│le, ale z marszu ruszyli┬Âmy dalej na p├│┬│noc. Podczas tego d┬│ugiego odcinka zako├▒czonego na Mogielicy mog┬│em obserwowa├Ž sw├│j organizm, kt├│ry delikatnie komunikowa┬│ czego mu brakuje. Gdy stawa┬│em si├¬ s┬│abszy po prostu trzeba by┬│o stan┬▒├Ž, zje┬Â├Ž czekolad├¬ i napiera├Ž dalej. W pewnym momencie w├¬glowodany ju┬┐ nie pomaga┬│y. Zda┬│em sobie spraw├¬, ┬┐e temperatura ro┬Ânie, mi zaczyna brakowa├Ž wody, a do kolejnego punktu z zaopatrzeniem pozosta┬│o jeszcze kilkana┬Âcie kilometr├│w. W ┬┐adnym razie nie os┬│ab┬│em, przeciwnie – trzyma┬│em r├│wne tempo na podej┬Âciach i  biega┬│em na stokach, maj┬▒c jednak ┬Âwiadomo┬Â├Ž, ┬┐e bez wody mo┬┐e nagle przyj┬Â├Ž „odci├¬cie” i game over. G┬│upie by to by┬│o na „ko├▒c├│wce” rajdu.



Niebawem r├│wnym tempem zdobyli┬Âmy punkt dziewi┬▒ty pod Mogielic┬▒, widz┬▒c przed sob┬▒ kilku rywali. W punkcie ch┬│opaki odst┬▒pili mi kilka ┬│yk├│w wody, a kolejne do┬│o┬┐y┬│ Janusz, kt├│ry uzna┬│ ┬┐e do nast├¬pnego punktu jemu samemu wystarczy. Czu┬│em, ┬┐e to troch├¬ ma┬│o, ale wy┬Âledziwszy na mapie strumie├▒ po drodze, zmotywowa┬│em si├¬ do jeszcze wi├¬kszego wysi┬│ku. Mogielic├¬ (1170 m npm)wzi├¬li┬Âmy szturmem przez wierzcho┬│ek , jak zwykle nie bawi┬▒c si├¬ w szukanie obej┬Â├Ž, po czym zacz├¬li┬Âmy biec ┬┐├│┬│tym szlakiem w d├│┬│.



 Trzy kilometry dalej wreszcie us┬│ysza┬│em znajomy szum wody i w mig dotar┬│em do strumienia. Nie by┬│o pod r├¬k┬▒ kubka wi├¬c pocz┬▒tkowo pi┬│em z d┬│oni, a p├│┬╝niej z czapki, kt├│ra sprawdza┬│a si├¬ znakomicie. Nieca┬│y litr wystarczy┬│, abym poczu┬│ przyp┬│yw mocy i przyjemny ch┬│├│d. Zaopatrzeni mogli┬Âmy biec do nast├¬pnego punktu le┬Ân┬▒ ┬Âcie┬┐k┬▒, a nast├¬pnie asfaltow┬▒ drog┬▒ prowadz┬▒c┬▒ otwartym terenem do S┬│opnic.
Punkt dziesi┬▒ty znajdowa┬│ si├¬ w miejscowo┬Âci przy Urz├¬dzie Gminy. Po raz kolejny nape┬│nili┬Âmy camelbagi, wzi├¬li┬Âmy w d┬│o├▒ po bu┬│ce i poszli┬Âmy dalej, w pl┬▒taninie uliczek wiejskich. Id┬▒c pocz┬▒tkowo wzd┬│u┬┐ rzeki, niebawem zabrn├¬li┬Âmy mi├¬dzy domy i o dalsz┬▒ drog├¬ zapytali┬Âmy miejscowych, kt├│rzy wskazali nam ulice prowadz┬▒c┬▒ do Tymbarku. Na kilkukilometrowej prostej wzd┬│u┬┐ rzeki rywalizowali┬Âmy jeszcze z trzema zawodnikami, z kt├│rych wymin├¬li┬Âmy dw├│jk├¬, a z ostatnim kontynuowali┬Âmy bieg do ostatniego punktu przed met┬▒. Znalezienie go sprawi┬│o nam du┬┐e problemy. Po odszukaniu punktu poboru wody nad rzek┬▒ okaza┬│o si├¬, ┬┐e checkpointu nie ma a nam pozostaje szuka├Ž dalej. Po kr┬▒┬┐eniu zalesionym zboczem, wspinaniu si├¬ na rzeczne klify i wypowiedzeniu ton przekle├▒stw wreszcie si├¬ uda┬│o. Okaza┬│o si├¬ ┬┐e punkt├│w poboru wody po drodze by┬│o trzy, a przy ostatnim dopiero sta┬│ znajomy znak.



Ostatni punkt kontrolny przeszli┬Âmy prawie z marszu. St┬▒d ju┬┐ tylko dziesi├¬├Ž kilometr├│w dzieli┬│o nas od Limanowej i trzeba by┬│o zmusi├Ž si├¬ na ostatni wysi┬│ek. Przyznam, ze nie przychodzi┬│o mi to ┬│atwo, gdy┬┐ od kilkunastu kilometr├│w boryka┬│em si├¬ z kontuzj┬▒ mi├¬┬Ânia prawego golenia (prostownika d┬│ugiego palc├│w jak si├¬ p├│┬╝niej dowiedzia┬│em). W normalnych warunkach wystarczy┬│oby zatrzyma├Ž si├¬ i rozmasowa├Ž, ale tu nie by┬│o na to czasu. No i z ka┬┐dym kilometrem sz┬│o mi si├¬ i bieg┬│o gorzej. O ile podej┬Âcia nie sprawia┬│y strasznych problem├│w, o tyle na zbiegach noga pali┬│a jak diabli, a zaci┬Âni├¬te z├¬by towarzyszy┬│y mi ju┬┐ do ko├▒ca rajdu. Wbrew przeciwno┬Âciom du┬┐┬▒ cz├¬┬Â├Ž pozosta┬│ej trasy biegli┬Âmy. Jeden z miejscowych wskaza┬│ nam ┬Âcie┬┐k├¬ na Papro├Ž (647 m npm), a dalej zbiegali┬Âmy ju┬┐ zielonym szlakiem. Najbardziej d┬│u┬┐y┬│ si├¬ odcinek dw├│ch kilometr├│w drogi asfaltowej, prowadz┬▒cy bezpo┬Ârednio do Limanowej. Prawej nogi od kolana w d├│┬│ najch├¬tniej bym si├¬ pozby┬│, ale zbli┬┐aj┬▒ca si├¬ linia mety dzia┬│a┬│a jak magnes i osi┬▒gni├¬cie jej wymaga┬│o dw├│ch ko├▒czyn .
Jeszcze przed Limanow┬▒ pu┬Âcili┬Âmy si├¬ w ostatni bieg, kt├│ry zako├▒czy┬│ si├¬ na mecie Kieratu. Ostatni odczyt karty powiedzia┬│ nam , ┬┐e maraton uko├▒czyli┬Âmy w czasie 18h i 34 min. Taki czas zapewni┬│ nam odpowiednio 36 i 37 miejsce.



Wielki wysi┬│ek sko├▒czy┬│ si├¬, zosta┬│ ukoronowany sukcesem, a rado┬Âci jak┬▒ czu┬│em si├¬ po takim wysi┬│ku niemal nie spos├│b opisa├Ž. Ka┬┐dy z nas by┬│ zmordowany, ale na sw├│j spos├│b szcz├¬┬Âliwy. Nic szczeg├│lnego co prawda nie dokonali┬Âmy, ale przesun├¬li┬Âmy swoje granice i Kierat okaza┬│ si├¬ pozytywnym do┬Âwiadczeniem niemal w ka┬┐dym aspekcie. Przyj├¬ta taktyka sprawdzi┬│a si├¬ bardzo dobrze, pozwoli┬│a na wygospodarowanie energii i ┬Âciganie zawodnik├│w do ostatniego kilometra. Po zrobieniu setki nie czuli┬Âmy si├¬ szczeg├│lnie wyczerpani. Zwi├¬kszy┬│o to z pewno┬Âci┬▒ nasze morale i wiar├¬ we w┬│asne si┬│y, daj┬▒c aspiracj├¬ i ch├¬├Ž na osi┬▒gnie lepszych wynik├│w. Wystartowanie w Kieracie pozwoli┬│o nam lepiej pozna├Ž swoje organizmy, ich odporno┬Â├Ž i reakcj├¬ na d┬│ugotrwa┬│y wysi┬│ek. Rywalizacja uwypukli┬│a nasze s┬│absze i mocniejsze strony oraz pokaza┬│a odporno┬Â├Ž na b├│l. Z pewno┬Âci┬▒ ka┬┐dy z imprezy wyniesie swoj┬▒ lekcj├¬, kt├│ra kiedy┬ zaprocentuje w sytuacji ekstremalnej.




Klimatu imprez na orientacj├¬ i ultra maraton├│w chyba nie musz├¬ opisywa├Ž.  Pokocha┬│em to ju┬┐ kiedy┬ i teraz tylko z u┬Âmiechem wspominam ca┬│┬▒ otoczk├¬ wydarzenia. Kto by┬│ ten wie, kto nie by┬│ – polecam.  Mam nadziej├¬ wr├│ci├Ž tu za rok.
Pozdrawiam
Tomasz Duda




P.S.
Odczyt z GPS pokaza┬│ 103 km i 3970 m przewy┬┐sze├▒. Ni┬┐ej trasa endomondo.

http://www.endomondo.com/workouts/346211511/13111467

Zdjêcia z telefonów - mojego i Janusza.


Offline ca┬│ka



  • Pom├│g┬│: 72

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #1 dnia: Czerwiec 21, 2014, 07:32:56 »
robi wra┬┐enie :)
gratulacje! i powodzenia w kolejnych ultra dystansach !

Offline Doczu



  • Pom├│g┬│: 79
  • Cham nikczemnego wzrostu

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #2 dnia: Czerwiec 21, 2014, 08:55:17 »
Z przyjemno┬Âci┬▒ obserwuj├¬ Tw├│j "rozw├│j".
Fajnie ┬┐e masz pomys┬│ na ┬┐ycie i realizujesz go.
Poniek±d zazdroszczê Ci.
Brawa i gratulacje. ¯yczê spe³nienia swoich ambicji.

Offline aina



  • Pom├│g┬│: 17
  • Sk┬▒dkolwiek wieje wiatr, zawsze ma zapach Tatr ...

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #3 dnia: Czerwiec 21, 2014, 09:05:20 »
┬Žwietny czas i to jeszcze w debiucie na 100 ! Brawo :) 
No i  klimat  tej imprezy jest wyj┬▒tkowy.
Przesz┬│am sporo InO, ale Kierat i jego atmosfera jest niepowtarzalny :)
Jeszcze raz Gratulacje, mam nadziejê, ¿e wysi³ek zaprocentuje na Waszej najbli¿szej wyprawie, której fank± ju¿ jestem ;)
Nigdy nie przestawaj marzy├Ž, tylko marzyciele potrafi┬▒ lata├Ž :)
Piotru┬ Pan

Offline to17071990



  • Pom├│g┬│: 71

    • Student w podr├│┬┐y
Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #4 dnia: Czerwiec 21, 2014, 10:42:12 »
Dzi├¬ki za s┬│owa, kt├│re mnie motywuj┬▒. Takich potrzeba najbardziej. Pomijaj┬▒c wypraw├¬ na Khan Tengri (p├│ki co treningi s┬▒ przygotowywane wprost pod ni┬▒) to mam ma┬│e marzenie, aby zmierzy├Ž si├¬ z Biegiem 7 dolin we wrze┬Âniu. Niestety nie jestem pewien, czy termin pozwoli mi wzi┬▒├Ž w nim udzia┬│. Z┬│amanie 100km w 17h by┬│oby ju┬┐ wyzwaniem, ale maj┬▒c w pami├¬ci Kierat - bardzo realnym nawet na ten moment przygotowa├▒.

Offline sloma



  • Pom├│g┬│: 8

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #5 dnia: Czerwiec 21, 2014, 12:11:30 »
Fajnie sie czyta┬│o. Widz├¬, ┬┐e rozs┬▒dnie podeszli┬Âcie do tematu i za┬│o┬┐yli┬Âcie taktyk├¬ nieforsowania w pierwszej po┬│owie. My troch├¬ poszli┬Âmy na ┬┐ywio┬│, za co pewnie przysz┬│o nam zap┬│aci├Ž w drugiej cz├¬┬Âci trasy. Ale od pocz┬▒tku.
W Limanowej byli┬Âmy jako┬ kolo po┬│udnia. Szybko po mapy i na posi┬│ek przy hotelu Siwy Brzeg. przy piwie i obiedzie taka sytacja:
Ja: (palcem po mapie) tu idziemy, potem tu, o tu prosto na Lubañ, tu G³ówny Beskidzkim- bêdzie ³atwo, Ochotnica itd....
Kuba: no trasa rozpracowana. zdrowie!
ja: zdrowie
Kuba: To 16h tak?
Ja: No fajnie by bylo
Kuba: no g├│ra 18h. Wi├¬cej to ju┬┐ b├¬dzie pora┬┐ka  ;D

Jak to zwykle plany (zw┬│aszcza te przy piwie) sobie a ┬┐ycie sobie.

Start. 700 luda w parku. Lecimy, gnani og├│ln┬▒ eufori┬▒ nie pilnujemy specjalnie tempa i trasy. Za t┬│umem.
1. i 2. punkt- jeszcze jasno, ludzie dooko┬│a humory dopisuj┬▒.
3. punkt- uzupe┬│nienie wody, kr├│tki popas, wyci┬▒gamy czo┬│├│wki
4. i 5. punkt- na 4 ³atwo, potem pierwsze wiatro³omy, podpinamy siê do "autobusu" prowadzonego przez ca³kiem sprawnego nawigatora. Towarzyszy nam przez ca³y czas okrzyk pary uczestników : Monika!!!....-Jestem :D
6. punkt- Luba├▒- je.any Luba├▒- kur.. ile si┬│ wyssa┬│o to podej┬Âcie w g├│r├¬ strumienia i do tego te wiatro┬│omy. Patrz├¬ na Ambita- p├│┬│ godziny a tu tylko 500m urze┬╝bione- za┬│amka. Jakby na Lubaniu by┬│o schronisko lub dawali browar to wiem gdzie sko├▒czy┬│bym m├│j Kierat. Z Lubania schodzi┬│em z my┬Âl┬▒, ┬┐e na 7. pkt zako├▒cz├¬ t┬▒ m├¬ke.
7. pkt- ciep┬│e napoje, wsch├│d s┬│o├▒ca- powr├│t mocy
8,9,10 pkt- jako┬ do przodu, cudowny widok na Tatry z okolic Gorca, m├¬ka na podej┬Âciu na Mogielic├¬. Na ┬┐├│┬│tym szlaku z Mogielicy mija nas dziwczyna- BIEGNIE!- patrzymy jak zahipnotyzowani. M├│wi ┬┐e ma szans├¬ na 9. miejsce. ┬»yczymy powodzenia i orzemy dalej coraz gorszym tempem.
11. i  12. pkt- uzupe┬│nienie wody no i si├¬ zacz├¬┬│o. Ostatni fragment ok 16-17km- wydawa┬│o si├¬, ┬┐e b├¬dzie prosto- ko├▒cz┬▒ si├¬ g├│ry, sporo asfaltu, cywilizacja. Tylko si├¬ wydawa┬│o. Zm├¬czenie, stopy piek┬▒ tak ┬┐e najch├¬tniej by je cz┬│owiek odstawi┬│ na gdzie┬ na bok. B┬│┬▒kamy si├¬ zniech├¬ceni po Tymbarku, jako┬ odnajdujemy 12 i potem zielonym do LImanowej. Ten odcinek zajmuje nam ok 4h (ok 17km)- nic wi├¬cej nie trzeba dodawa├Ž w tej cz├¬┬Âci.
Na mecie jeste┬Âmy po 24 godzinach i ┬Âmiejemy si├¬ z tego co zak┬│adali┬Âmy niemal 30h wcze┬Âniej.
D³ugo zastanawia³em siê, jak Maciek Wiêcek pokona³ trasê z tymi przeszkodami w nieca³e 14h. Cz³owiek twardszy ni¿ maszyna.

Impreza super. Mega klimat i ten smak piwa po wszystkim ;D Za rok znów tam bêdziemy.

To17071990 gratuluje czasu i mam nadziej├¬ do zobaczenia na B7D we wrze┬Âniu.



Offline aina



  • Pom├│g┬│: 17
  • Sk┬▒dkolwiek wieje wiatr, zawsze ma zapach Tatr ...

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #6 dnia: Czerwiec 21, 2014, 12:14:38 »
To mamy podobne marzenia  :) Tyle, ┬┐e dla mnie 17 h jest na dzi┬ nie do z┬│amania.
Ale uwa┬┐am, ┬┐e dla Ciebie, jest spokojnie do zrobienia.  Z tego co patrzy┬│am,  B7D jest po wyznaczonej trasie, czyli odpada nawigacja, kt├│ra po┬┐era czas i makabryczne pok┬│ady energii. Pr├│buj. Do odwa┬┐nych ┬Âwiat nale┬┐y, a Tobie tej odwagi nie brakuje ;)


D³ugo zastanawia³em siê, jak Maciek Wiêcek pokona³ trasê z tymi przeszkodami w nieca³e 14h. Cz³owiek twardszy ni¿ maszyna.

Heh - nawet si├¬ nie zastanawiaj, ja go widzia┬│am jak ci┬▒┬│ rzek├¬ do  pk w listopadzie. Podpbi┬│ pk, zawr├│ci┬│ i  przep┬│yn┬▒┬│ na drug┬▒ ston├¬ :D Rzek├¬, nie rzeczk├¬ :D
Nigdy nie przestawaj marzy├Ž, tylko marzyciele potrafi┬▒ lata├Ž :)
Piotru┬ Pan

Offline aina



  • Pom├│g┬│: 17
  • Sk┬▒dkolwiek wieje wiatr, zawsze ma zapach Tatr ...

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #7 dnia: Czerwiec 21, 2014, 12:34:15 »
To pi├¬knie poprosze admina o usuniecie tej poprawki . Internet/technika  jednak nie jest moj┬▒ mocn┬▒ stron┬▒ :)
Nigdy nie przestawaj marzy├Ž, tylko marzyciele potrafi┬▒ lata├Ž :)
Piotru┬ Pan

Offline aro5406



  • Pom├│g┬│: 34
  • Dobre rzeczy wymagaj┬▒ czasu.

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #8 dnia: Czerwiec 21, 2014, 12:56:12 »
Gratulacje za chart ducha i wog├│le. Super wyrypa.

Offline Edwinz0r



  • Pom├│g┬│: 155

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #9 dnia: Czerwiec 21, 2014, 20:05:25 »
Gratuluj├¬ ┬Âwietnego czasu i nawigacji rozmawia┬│em z ludzmi co robili po 115 km, a podobno byli i tacy co zaliczyli 140!

Cho├Ž przyznam, ┬┐e mi troch├¬ ┬┐al d**├¬ ┬Âciska, bo co zaczynam robi├Ž d┬│u┬┐sze intensywniejsze treningi to co┬ si├¬ sypie... to kolano, to ┬│ydka... i tak nawet do maratonu jeszcze nie dotar┬│em :F

Offline to17071990



  • Pom├│g┬│: 71

    • Student w podr├│┬┐y
Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #10 dnia: Czerwiec 22, 2014, 00:30:58 »
R├│wnie┬┐ rok temu z maratonu si├¬ wycofa┬│em, ale teraz ju┬┐ szkoda mi kasy na op┬│acanie szos├│wek, je┬Âli s┬▒ w cenie rajd├│w przygodowych. Bieganie to bieg od kontuzji do kontuzji. Trzeba si├¬ przyzwyczai├Ž i systematycznie zmierza├Ž do celu. Krzywa progresu wzrasta niewiele, a spada szybko i od nowa, od nowa do g├│ry. Jak w ┬┐yciu :). Do Kieratu te┬┐ z kolanem mia┬│em problem, ale w biegu paradoksalnie wszystko by┬│o ok. Za to nawali┬│y te nieszcz├¬sne prostowniki palc├│w prawej d┬│oni i jeszcze nie jestem pewien czy to wyleczy┬│em ostatecznie.
Kluczem jest obserwacja swojego organizmu i uczenie si├¬ go:) Wymaga to lat, ale ja ju┬┐ zaczynam zauwa┬┐a├Ž po sobie pewne reakcje organizmu i pr├│buj├¬ im przeciwdzia┬│a├Ž.

W naszym dwuosobowym teamie zajmowa┬│em si├¬ nawigacj┬▒ w 90% albo i lepiej. Tylko po PK 5 przy zej┬Âciu do Ochotnicy przez gapiostwo stracili┬Âmy troch├¬. Pozosta┬│a cz├¬┬Â├Ž trasy bez problem├│w, cho├Ž Kierat to jeden z prostszych rajd├│w pod wzgl├¬dem nawigacji.
Wytrwa┬│o┬Âci.

Offline Jakub123



  • Pom├│g┬│: 2

Odp: Kierat 2014 – relacja z debiutu na 100 km
« Odpowied╝ #11 dnia: Czerwiec 23, 2014, 12:12:23 »
Ogie├▒, jedno s┬│owo :)

Gratulacje, sam w tym roku debiutowa┬│em na 100km na Kieracie i jest to konkretny wpierd*l :D