Autor Wątek: [Tatry] Gerlach Drogą Martina  (Przeczytany 5734 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline aro5406

[Tatry] Gerlach Drogą Martina
« dnia: Październik 24, 2014, 21:39:02 »
Dobre prognozy na weekend sprzyjają planowaniu toteż umawiamy się z kumplami, że idziemy  na Gerlach popularną Martinką. Ten wariant drogi na najwyższy tatrzański szczyt od dawna chodził nam po głowach ale jakoś dotychczas nie wychodziło. Zawsze coś…Tym razem los nam sprzyja. Wyjeżdżamy dość wcześnie bo dzięki uprzejmości znajomego mamy załatwiony na  4.30 transport do Śląskiego Domu, dzięki czemu będziemy mieli spory zapas czasu i sił a zarazem mniejsze tłumy będą nam towarzyszyć w drodze. Zresztą późniejszą pora i tak nie wchodziła w grę z racji rezerwacji transportu wcześniej przez innych. To tylko wróży spore obłożenie na normalnej drodze na Gerlach i tłumy na szczycie.



Żleb Karczmarza






Mniej więcej o 5 rano ruszamy szlakiem w stronę Polskiego Grzebienia skąd bierze początek Droga Martina. Po drodze kompletne pustki, także na Wielickiej Próbie żywej duszy nie widać. Na razie…
W końcu docieramy na przełęcz. Jest tutaj kilka osób, które właśnie się szpeją z najwyraźniejszym zamiarem ruszenia w tę samą stronę co i my. Chwila postoju, szpejenie, baton na drogę i ruszamy jako ostatni w dalszą drogę. Ponieważ słońce jest jeszcze bardzo nisko to idąc cały czas w cieniu marzną nam ręce na potęgę mimo letniej pory. Zaczynam żałować, że nie zabrałem ze sobą rękawiczek. Dosyć szybko dochodzimy do Wielickiego Szczytu, z którego chwilę później zjeżdżamy korzystając z liny zostawionej przez poprzedników. Swojej nie bardzo chciało nam się wyciągać z plecaka więc ubłagaliśmy ludzi idących przed nami by swoją zostawili dla nas  :). Ci zgodzili się dość łatwo tym bardziej ,że w zamian zażyczyli sobie byśmy ja potem targali za nimi ;). Oj, to nie przejdzie. Nie w smak nam nosić czyjeś graty toteż dość szybko doganiamy właścicieli, którzy odpoczywają przy Litworowym Szczycie. Oddajemy linę i dalej idziemy już sami.

Polski Grzebień ( kiedyś tędy biegła granica )


Widok na Małą Wysoką z Wielickiego Szczytu


Fragment Martinki












Litworowy Szczyt




Trasa zachwyca pięknem i urozmaiceniem terenu. Uwielbiam to. Pewna, sucha i solidna skała uprzyjemnia wspinaczkę w stosunkowo łatwym terenie. Kilka miejsc wymaga skupienia, uwagi i odporności na ekspozycje. Po jakimś czasie nareszcie doświadczamy pierwszych promieni słońca z czego chyba najbardziej cieszą się nasze przemarznięte dosłownie ręce. Dłuższy popas robimy na Zadnim Gerlachu, gdzie możemy chwilę wygrzać swoje kości i coś przekąsić. Z Przełęczy Tetmajera z ciekawością przyglądam się rozrzuconym na stoku szczątkom samolotu z ostatniej wojny. Ciekawe, że do tej pory ich nie uprzątnięto ale domyślam się, że pewnie celowo to zrobiono.



Wielicki Szczyt już za plecami




Fragment drogi za nami, w kierunku Polskiego Grzebienia


Dolina Wielicka




Lawinowy Szczyt ?? Hmmm...








Dużo szczytów na zachodzie  ;D


Tudzież na wschodzie  ;D








Grań Kończystej


Przełęcz Tetmajera oraz Gerlach w całej okazałości


Dolina Batyżowiecka


Na Zadnim Gerlachu




 Przed nami ostatni fragment drogi Martina, który obejmuje wspinaczkę w kierunku grani szczytowej Gerlacha, na której to natykamy się na maleńki zator tworzony przez klientów idących z przewodnikiem. Trochę czekamy przez to ale w końcu udaje nam się wyminąć korek i po chwili już bez przeszkód meldujemy się na szczycie króla Tatr. Zgodnie z przewidywaniami wierzchołek Gerlacha okupuje istne mrowie luda, tak że prawie nie ma gdzie tyłka posadzić. Dosłownie. Trzeba uważać by się nie potknąć o czyjeś nogi albo plecak. Mnóstwo przewodników, klientów oraz wszelkiej maści innych ludzi. Nic tu po nas. Chwila na batona, kilka fot i zaczynamy schodzić do Doliny Batyżowieckiej. Jak na złość pakujemy się na ogon jakiejś słowackiej wycieczki z wodcą. Chcąc nie chcąc musimy cierpliwie dreptać za nimi. Wyminąć ich nie sposób. Przy okazji słowacki przewodnik wdał się z nami w przyjemną pogawędkę wypytując o szczegóły naszej trasy. Najwyraźniej jest pod wrażeniem naszego dobrego czasu przejścia, bo nie ukrywa zdziwienia, że już schodzimy. Tak dochodzimy do Batyżowieckiej Próby , gdzie wreszcie mijamy całą grupę po czym w miłej, sielankowej wręcz atmosferze dochodzimy do Batyżowieckiego Stawu. Tam rozwalamy bezczelnie nasze zwłoki tuż nad lustrem wody i w błogim lenistwie delektujemy się słoneczkiem tudzież widokiem co powabniejszych turystek ;) Od stawu schodzimy szlakiem w kierunku Tatrzańskiej Polanki gdzie parkuje nasz rumak. To był dobry i owocny dzień.

Zadni Gerlach


Szczątki samolotu z ostatniej wojny na zboczach Z. Gerlacha




W stronę głównego wierzchołka


Top  ;)




Dobrze widoczny Polski Grzebień


Na tle Tatr Bielskich, od lewej Świstowy Szczyt, Dzika Turnia, Mała Wysoka


Bradavica


Sławkowski


Lodowy Szczyt






Charakterystyczna Wysoka i Rysy w oddali


Hej, Krywaniu wysoki  ;)


Fragment grani Gerlacha










Wysoka z perspektywy Batyżowieckiego Żlebu




Batyżowiecki Szczyt, jeden z trudniej dostępnych tatrzańskich szczytów




Staw Batyżowiecki


Dolina Batyżowiecka


Kończysta












Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: [Tatry] Gerlach Drogą Martina
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 25, 2014, 04:48:47 »
Piękna ta droga...może kiedyś.
Ze zdjęć, najbardziej podoba mi się ostatnie ;D
Ale Ameryka..., Utah 2013


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz

Offline crimson



  • Pomógł: 123
  • rocznik '89

    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • www.outdoor.org.pl
Odp: [Tatry] Gerlach Drogą Martina
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 25, 2014, 11:31:53 »
ślicznie i śliczną pogodę trafiliście, i droga faktycznie też śliczna i widokowa, no i widoki ze szczytu wyczesane, bardzo fajny pagórek ;D dwa pytanka: kiedy byliście i ile czasu Wam zajęło wejście spod Śląskiego na wierzchołek;

P.S.
narzekasz na dzikie tłumy a zdjęcia z topu, jakby nikogo nie było ;D
nie jestem całkowicie bezużyteczny, przecież zawsze mogę służyć za zły przykład

stormbringer coming time to die

Offline aro5406

Odp: [Tatry] Gerlach Drogą Martina
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 25, 2014, 19:10:02 »
To tak, wyjazd odbył się ponad rok temu  ;D , czas wejscia o który pytasz to 5.45 h. Co zaś do bezludnych fotek ze szczytu to uwierz mi, że się troche naczekałem specjalnie by stonka opuściła rejon krzyża. Obiektywnie rzecz ujmując to fotki są dupiate, może raptem kilka fajnych, bo raz, że ani czasu na zdjęcia za bardzo nie było a dwa to słońce akurat świeciło tak, że wypalało pod słońce a po przeciwnej zbyt mocno się odbijało od scian no i taka to robota  ;D. Natomiast droga jest fantastyczna, polecam. Jest jeszcze fajny wariant Żlebem Darmstadtera, który też pasowałoby uskutecznić  :)

Offline phearnun

Odp: [Tatry] Gerlach Drogą Martina
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 27, 2015, 22:19:30 »
Podczepie się pod temat, postanowiliśmy ze szwagrem wejść na Gerlach drogą Martina pod koniec grudnia. *Jeżeli pogoda nie będzie bardzo szaleć : )* Jako , że zima tak poszukuję przewodnika który by nas poprowadził i który realnie wie co robi, a nie inkasuję tylko plny to kieszeni. Mógłby mi ktoś kogoś polecić na privie? Nie chciałbym się zdać na pierwsze wyniki w google : /

Offline ina

Odp: [Tatry] Gerlach Drogą Martina
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 28, 2015, 00:49:48 »
Grzegorz Bargiel, Tomasz Michalik, Andrzej Mikler pierwsze godne polecenia nasuwające mi się nazwiska z IVBV.
Mam małe cycki, ale duże jaja.

Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy cię zabraknie.

Pomoc dla Rodziny Dybla

Offline phearnun

Odp: [Tatry] Gerlach Drogą Martina
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 28, 2015, 10:05:18 »
Wielkie dzieki, szczególnie za kilka nazwisk pewnie nia każdy będzie miał czas i ochote wybrać się pod koniec grudnia do "pracy".

Offline ina

Odp: [Tatry] Gerlach Drogą Martina
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 01, 2015, 23:13:52 »
Jakbyś miał problem ze znalezieniem, to pisz śmiało :)
Mam małe cycki, ale duże jaja.

Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy cię zabraknie.

Pomoc dla Rodziny Dybla