Autor Wątek: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko  (Przeczytany 10280 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Wolf

Nie znalazłem odpowiedniego topicu więc założyłem nowy.

Kolejna burza i pomysły rządu Tuska:

http://www.tvn24.pl/1,1736434,druk.html

a tutaj list przewodników do ministra w ww sprawie:

http://przewodnicy.pttk.pl/fotogaleria_tresc,2012_02_ii_ogolnopolskie_forum_przewodnikow_turystycznych

"Siłę słonia, płodność byka da Ci tylko turystyka!"




Offline EMES

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 29, 2012, 09:39:39 »
Po pierwsze to zniesienie tego musi nastąpić bo licencja dla taksówkarza to bzdura jakich mało. To samo architekt - skończył studia? Dostał uprawnienia? To co jeszcze? Z adwokatami podobnie. Niby dlaczego usługi prawnicze są tak bardzo drogie, że mało kogo na nie stać? Jednak jedno ale - zwiększyłbym ich odpowiedzialność za pracę. Z przewodnikami to trochę inna sprawa. Co innego iść z kimś na bezpieczne łażenie i wysłuchiwać dyrdymał albo bajek zamiast rzetelnej wiedzy a co innego iść w góry gdzie czyjaś niekompetencja może pozbawić cię zdrowia lub życia i to bym rozgraniczył w tej "deregulacji".
Po drugie - jeśli chodzi o przewodników PTTK - nikt nie broni PTTK kontynuować dotychczasowej formy przyznawania uprawnień - rynek sam zweryfikuje pozostałych przy zachowaniu renomy PTTK. Tak mnie sie to widzi (czy też ja na to tak paczem ;D ) ale posłucham z chęcią innych argumentów no i z chęcią poznałbym tę listę uwalnianych zawodów ;D
Ad vivendum velut ad natandum is melior qui onere liberior

Offline semow

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 29, 2012, 09:45:33 »
w kwestii przewodnictwa to nie ma chyba co gęby strzępić, bo poza samą regulacją zawodu sensu stricte sposób świadczenia takich usług można normować na wiele sposobów - chociażby przez proste sformułowanie uzależnienia odpowiedzialności organizatora od zapewnienia opieki osoby o odpowiednich kwalifikacjach; a rozmowa o konsekwencjach poszczególnych rozwiązań wkracza już w zakres zagadnień techniki prawodawczej co chyba nie wszystkich tutaj interesuje ;D

Offline EMES

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 29, 2012, 09:47:41 »
od razu widać że prawnik ;D
tylko co rozumiesz poprzez odpowiednie kwalifikacje i jak można się wykazać ich posiadaniem? toż przeca w praktyce to bydzie to samo tylko z innej strony (?)
Ad vivendum velut ad natandum is melior qui onere liberior

Offline Wolf

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 29, 2012, 14:23:25 »
Uważam, że pewne uwarunkowania dla różnych zawodów powinny być, tylko nie chciałbym żeby ta dyskusja się przerodziła w bardziej ogólną, np na temat piekarzy, taksówkarzy czy architektów. Uważam jednak, że np. piekarz powinien skończyć szkołe lub kurs cukiernika, żeby nie wsypał soli zamaist cukru, architekt powinien wiedzieć np. jakie siły działają na budynek a taksówkarz powinien miec prawko. Przewodnik powinien wiedzieć jak oprowadzać grupę i prezentować jakiś poziom wiedzy z zakresu prowadzonej wycieczki. Osobiście zniósłbym instytucję pilota wycieczek choćby z tego faktu, że ja jako przewodnik (mając na kursie prawie to samo co na kursach pilockich) nie mogę prowadzic grupy autokarowej do Oswięcimia czy Krakowa, a mogę np do Żywca. Paranoja. Za to się powinni zabrać.
"Siłę słonia, płodność byka da Ci tylko turystyka!"



Offline semow

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 29, 2012, 14:30:16 »
Cytuj (zaznaczone)
tylko co rozumiesz poprzez odpowiednie kwalifikacje i jak można się wykazać ich posiadaniem? toż przeca w praktyce to bydzie to samo tylko z innej strony (?)
no nie do końca, bo po pierwsze w razie W to czy ktoś ma odpowiednie kwalifikacje czy nie będzie sąd oceniał w przypadku takiego sformuławania
po drugie nie narzuca to monopolu na wydawanie uprawnień różnym dziwnym tworom - np. w innych zawodach takie uprawnienia mają korporacje
niby nie są to organy administracji państwowej a mają ogromną władzę w gruncie rzeczy

misio


Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 29, 2012, 14:35:49 »
To samo architekt - skończył studia? Dostał uprawnienia?

Dziękuję Ci bardzo za projekt architekta, albo budowlańca prosto po studiach ;D.
Tak samo jakby Cię operował lekarz od razu po studiach ;D.

Offline EMES

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 29, 2012, 15:18:33 »
to może studia są zj... ? nie myślałeś o tym? przecież akurat architekci w przeciwieństwie do lekarzy nie muszą kontynuować de facto swojej edukacji aby wykonywać zawód a zbierają doświadczenie - mylę się? bo pewien nie jestem. Natomiast nikt nie każe Ci iść do kogoś do kogo nie masz zaufania. Natomiast to co pisał wolf o tych pilotach to ja zrozumiałem, że to ich też dotyczy bo to faktycznie jakaś paranoja jest.
Ad vivendum velut ad natandum is melior qui onere liberior

Offline semow

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 29, 2012, 15:20:00 »
moi znajomi architekci właściwie wszyscy pracowali na studiach, potem robią to co ci z uprawnieniami tylko za mniejszą kasę

Offline EMES

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 29, 2012, 15:24:06 »
no widzisz chróst? da się?  ;Di po kij im te papiery?

edit: tak mi się jeszcze nasunęło, że partaczy to nie brakuje w żadnym zawodzie niezależnie od tego w jakim, kwestia tylko jak wygląda kształcenie tych ludzi i jak gęste jest sito
Ad vivendum velut ad natandum is melior qui onere liberior

Offline Łużyn

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 29, 2012, 15:49:00 »
moi znajomi architekci właściwie wszyscy pracowali na studiach, potem robią to co ci z uprawnieniami tylko za mniejszą kasę

wśród moich znajomych jest podobnie. poza tym jak masz do wyboru architekta z długim stażem a nowicjusza to kogo wybierzesz? teraz i tak projekty robią absolwenci a architekci z uprawnieniami przybijają tylko pieczątki.
z przewodnikiem niech będzie podobnie - niech rynek reguluje + niech każdy ma świadomość odpowiedzialności, wszystko można rozstrzygnąć karnie lub na drodze cywilnej
"Na świecie są 2 rzeczy nie do zaj***nia: armia czerwona i polski turysta!"

Offline EMES

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 29, 2012, 15:57:31 »
jak nowicjusz się wykazał i ma dobrą cenę to czemu nie? ale rację masz wolf, że rynek to sam wyreguluje - tak jest zresztą w wielu innych krajach, jest tylko jedno ale - tam postępowania sądowe nie trwają po 10 lat
Ad vivendum velut ad natandum is melior qui onere liberior

misio


Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 29, 2012, 16:03:50 »
to może studia są zj... ? nie myślałeś o tym?

A co to zmienia? Liczy się fakt.

moi znajomi architekci właściwie wszyscy pracowali na studiach, potem robią to co ci z uprawnieniami tylko za mniejszą kasę

Moi też. Jednak, tak jak napisał Łużyn, przybić pieczątkę musi ktoś inny.
Bez uprawnień nie możesz wykorzystać tego projektu.
I ja się nie dziwię...
Wybaczcie, ale buble, z którymi np. moi znajomi, już z dużym doświadczeniem i uprawnieniami, otrzymują od swoich podopiecznych potwierdzają i Wasze i moje zdanie z naciskiem na kontrolę prac przez kogoś bardziej doświadczonego, co oznacza, że jednak czemuś te uprawnienia służą...

Offline Stańczyk



  • Pomógł: 1

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 29, 2012, 16:11:41 »
moi znajomi architekci właściwie wszyscy pracowali na studiach, potem robią to co ci z uprawnieniami tylko za mniejszą kasę
Ja też na studiach robiłem projekty, w ten sposób sporo się uczyłem. Miałem jednak pełną świadomość, że nie biorę za to odpowiedzialności, i że ktoś z uprawnieniami się pod tym podbija. Bo tak naprawdę nie jest istotne kto przygotowuje projekt, ale kto ma wiedzę i bierze prawną odpowiedzialność za przyjęte rozwiązania.

Offline Warzyn

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 29, 2012, 16:28:25 »
Czy wszystkie zawody regulowane mają być zwolnione? Chyba nie
http://www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/szkolnictwo/Mobilnosc/Uznawanie_kwalifikacji_zawodowych/20110418_Zawody_regulowane_2011.pdf

ale...

Uważam, że pewne uwarunkowania dla różnych zawodów powinny być, tylko nie chciałbym żeby ta dyskusja się przerodziła w bardziej ogólną, np na temat piekarzy, taksówkarzy czy architektów.


"U nas 20 stopni mrozu to nie zima, 100 km to nie odległość, a wódka to nie alkohol" K. K. Sowa

Mieczem domu broń, głupotę kijem lecz



Offline Wolf

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 01, 2012, 07:03:18 »
jak nowicjusz się wykazał i ma dobrą cenę to czemu nie? ale rację masz wolf, że rynek to sam wyreguluje - tak jest zresztą w wielu innych krajach, jest tylko jedno ale - tam postępowania sądowe nie trwają po 10 lat

Dokładnie, masz markę - masz robotę, nie ma masz to ciężko Ci jest się wbić w rynek. Jestem ciekaw co wymużdzą
"Siłę słonia, płodność byka da Ci tylko turystyka!"



Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #16 dnia: Marzec 01, 2012, 10:50:11 »
moi znajomi architekci właściwie wszyscy pracowali na studiach, potem robią to co ci z uprawnieniami tylko za mniejszą kasę
Ja też na studiach robiłem projekty, w ten sposób sporo się uczyłem. Miałem jednak pełną świadomość, że nie biorę za to odpowiedzialności, i że ktoś z uprawnieniami się pod tym podbija. Bo tak naprawdę nie jest istotne kto przygotowuje projekt, ale kto ma wiedzę i bierze prawną odpowiedzialność za przyjęte rozwiązania.
Dokładnie tak. Moja praca też polega na opracowywaniu różnych projektów i dokumentacji. Robię to już 4 lata i szef często pomija sprawdzanie i od razu się podpisuje. Mimo to myślę, że gdybym to ja brała odpowiedzialność na siebie, a nie mój szef, najprostszą dokumentację wykonywałabym 3 razy dłużej.. Odpowiedzialność przygniata.

To było ogólnie. Że niektóre zawody jednak te licencje powinny zachować.
Natomiast czy przewodnicy też? Sądzę, że tak. Zastanawiam się tylko czy nie powinna się taka licencja odnosić jedynie do umiejętności związanych z bezpieczeństwem, a pomijać kwestie wiedzy o regionach.To ostatnie można faktycznie pozostawić wolnemu rynkowi do regulacji.
"... żywi zmarłych nie nauczą niczego, ale z drugiej strony, umarli mogą nauczyć czegoś tych co żyją"

Offline semow

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #17 dnia: Marzec 01, 2012, 12:05:32 »
Ale skoro poczucie odpowiedzialności wystarczająco przygniata, to po co licencje? ;D

misio


Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #18 dnia: Marzec 01, 2012, 12:08:01 »
Bo inaczej nie będzie przygniatało- vide "wyprawy partnerskie" i brak odpowiedzialności za bezpieczeństwo oraz przygotowania do ratowania innych.


misio


Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #20 dnia: Marzec 01, 2012, 12:18:33 »
Bo nie ma sankcji prawnych: tutaj bardziej przyjąłbym słowo "strach" za wyznacznik, a nie "odpowiedzialność". Jeśli nie ma wyznaczonych reguł, to zaczyna pojawiać się chaos i dowolność działania, co często, bo nie zawsze, bywa powodem zagrożenia, zaistnienia niebezpieczeństwa. Komu jak komu, ale Tobie, prawnikowi, nie ma chyba co tłumaczyć ;D.
Polacy mają zbyt wiele czasowników zwrotnych, co oznacza po prostu patologiczny brak odpowiedzialności w narodzie ;D.
Iwona chyba określiła najtrafniej, jakby to mogło wyglądać ;).

Offline madmun



  • Pomógł: 143

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 01, 2012, 12:21:16 »
czyli bez licencji nie ma odpowiedzialności... ???

Tu wychodzi moralność i etyka...
Jeśli nie ma czegoś co mogłoby ukrać za błąd, to jednostki ( te zepsute) wykorzystają to, ponieważ będą dążyły do jak najszybszego powiększania aktywów, bo za błędy płacić nie może,
przy Licencji  automatycznie zakładamy że ktoś kto wydał ową licencje, może ją zabrać za niegodne zachowanie oraz ma środki nakładające karę na jednostkę
R.T.F.M
outdoor to nie rurki z kremem

misio


Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 01, 2012, 12:24:41 »
Nie tyle zepsute, co często i gęsto zmęczone biurokracją i instytucjonalizmem ;D.

Offline semow

Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 01, 2012, 12:28:36 »
Cytuj (zaznaczone)
Bo nie ma sankcji prawnych
;D ;D
oczywiście, że są


misio


Odp: [Prawo w turystyce] Czyli co nam wolno a czego nie w górach i nie tylko
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 01, 2012, 12:32:03 »
Jakieś tam są, ale nie takie jak dla kogoś z licencją, uprawnieniami.