Autor Wątek: Szukam pana Kalandra  (Przeczytany 13310 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #75 dnia: Marzec 13, 2018, 11:25:43 »
Dowód na dowód.



Świat jest do dupy ale życie jest cudem


Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #76 dnia: Marzec 13, 2018, 14:16:23 »
Kurde molll... Patrzę a pomogłem 13x.
Zastanawiam się - komu?
Jeszcze niedawno twardo trzymałem się przy 8-miu razach. A tu nagle ponad 50% wzrost... Pewnie komuś zależało, by mi tę 13-stkę przylepić!:)
Zapewne dlatego zwróciłem uwagę, że dzisiaj 13-stego jest.

Skąd to się u człowieka bierze...? Nagle patrzysz na licznik w samochodzie a tam: 444 444km. To zdaje się podświadomość jest.
Właśnie zaś weszła ustawa prohibicyjna, zostawiająca samorządom możliwość ograniczania podaży alkoholu i ja od razu pomyślałem o browarze, a nawet trzech! Po chwili - czterech!
Dlaczego, skoro praktycznie od trzech m-cy nie piję alkoholu...? Też podświadomość, czy może nałóg...?

Ach... Co to za cudne czasy były, kiedy człowiek jeździł na obozy sportowe i ukradkiem spożywał alkohol! Zawsze natomiast na koniec... obowiązkowo! Np. po dwóch lub trzech tygodniach wielogodzinnego wylewania potów, brało się flachę do ręki i odreagowywało stres... Ot, taki paradoks mleczanowy.

Dzisiaj rusza drugi etap przygotowań i to zaraz praktycznie. Stres jak nic. Wpierdol na trasie ale nie pada, jest ciepło... Ufff!



Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #77 dnia: Marzec 13, 2018, 17:03:00 »
Pierwszy trening II etapu za mną.
Moc radosnych węglowodanów we mnie:)


Cały litr mikstury, że hej.

Skład:
- pół jabłka,
- 1/3 niemałego buraka,
- garść roszponki,
- pęczuś natki pietruszki,
- imbiru plaster solidny,
- łyżeczka nasion lnu,
- pół łyżeczki tegoż ostropestu,
- tyleż nasion szałwi hiszpańskiej,
- CAŁY banan:)
To wszystko mikserem (nożykowym) w otoczeniu wody poszatkowane na zgrabny wiór.
Da zu handlich na koniec wyciśnięty grapefruit niewąski.

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #78 dnia: Marzec 13, 2018, 20:13:44 »
Rany Julek... Pierwsze rolowanie w życiu za mną!
Kurwa... Kto to wymyślił?:)
Nie dość, że to katorga sama w sobie, to jeszcze wymaga niezłej kondycji do samego rolowania. Dzisiaj próba rolki czworobocznego uda jako rozpoznanie bojem. Ciekawe wnioski i sugestie. Niezła diagnostyka stanu.
Muszę przysiąść i przygotować sobie pakiet na te mięśniury, które obecnie angażuję najbardziej. Widzę potrzebę też nabycia piłki do rozluźniania mięśni głębiej położonych i trudniej dostępnych jak np. Biodrowo-lędźwiowy, biodrowy i lędźwiowe.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #79 dnia: Marzec 13, 2018, 21:25:23 »
Korekta, za bardzo myślałem o miednicy. Rolowałem naturlich czworogłowego uda ale wcześniej wymienionego zahaczę przy pośladkowych następną razą:)
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #80 dnia: Marzec 14, 2018, 00:22:07 »
Na dobranoc. Czy ja wspominałem, że alkohol poszedł w odstawkę? Praktycznie trzy m-ce bez.
Ale... Po świętach od razu ruszamy We Czech Do Czech, w stylu wycieczki do dupy i wcześniejszych czieskich eskapad.
Tym razem jrednak będziemy dygali po morawskich hopkach od knajpy do knajpy z buta. Limit dzienny - min. 20km. Towarzystwo wyprawowe.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #81 dnia: Marzec 14, 2018, 09:15:22 »
A na śniadanie krótkie info.
Sprawdzianem drugiego etapu będzie za 3m-ce ćwiartka triathlonu... Tak, że ten... Zostawiam was do przesilenia letniego:)
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #82 dnia: Marzec 27, 2018, 10:18:22 »
Hej outdoroowcy profesjonaliści.
Pieję tu sobie solo na puszczy (szuwarów) ale pora na jakieś sprawdziany.
Namówił mnie kolega incoguto (z tego forum - a jakże) i podstawił syna. Że ma 12 lat i dam radę za nim na 5km. Że niby dobry zając z niego na przetarcie. Plus żona.
No, to wiedziałem, że nie będę ostatni i mi się raźniej na duszy zrobiło.

Na mecie jednak wyszło szydło z wora!
12-latek okazał się był 14-stolatkiem i dołożył mi 5 minut. Żona zaś kumpla - zdecydowana na spacer, bo słonko nawet wyszło - ponad minutę...
Rzecz się miała w sobotę ale dopiero dzisiaj odzyskałem równowagę...

Tak się niszczy człowieka ale... tworzy maszynę. Od dzisiaj. Nawet pisał będę w odpowiednim tempie!
Po blisko czterech m-cach przerwy sięgam po doping. W tej grze nie ma świętości. Równo za tydzień ruszamy z zespołem Formy na Szczycie do Czech.
Mój wspaniały kolega, a doskonały trener - powołał ten twór (Forma na Szczycie), by przygotować mnie i dr Honzika do pokonywania wzniesień niebywałych. Przy okazji dodam, że znana tu i ówdzie - lansujaca się mocno - Forma na Szczyt (formanaszczyt.pl), to zwykli amatorzy.
Byłem na ich wykładzie na wydziale Biologii UG i dowiedziałem się, że dzisiaj,  to już w takie Beskidy - nie wypada się wybierać bez przygotowań z trenerem personalnym. My celujemy wyżej.
http://renowacjaposadzek.pl/blog/poradnik/
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #83 dnia: Marzec 29, 2018, 23:03:10 »
Wielki Tydzień rowerowy. Dzisiaj odbierałem Golfa Country zwanego dalej Wieśkiem. 35km z wmordewindem zaciekłym, zacinającym po biedronkowych rajbanach mokrym śniegiem i zalegającym na pustych ścieżkach rowerowych. Na mecie w Suchym Dębie spodnie jak z pralki wyjęte bez programu wirowania. Dobry test psychy w sam raz przed refleksją nad losem Kosmity sprzedanego za kilka srebrników.
Mniej sponiewierany czułem się rok wcześniej, kiedy w połowie marca brodziłem do połowy łydki w wylanej Biebrzy - pchając ruska...
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #84 dnia: Marzec 31, 2018, 17:23:10 »
Mamy tu kogoś z Cieszyna, kto przygarnąłby Wrublina na posesję od poświątecznego czwartku wieczór, do niedzielnego poranka? Załoga w tym czasie będzie się zmagała z czeskimi barami w terenie.
Poza tym, Wesołych Świąt:)
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #85 dnia: Kwiecień 02, 2018, 14:44:43 »
Wyprowadzam się.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #86 dnia: Kwiecień 08, 2018, 20:41:08 »
Po przeprowadzce.

Mile spędzony czas wspólnie z kolegami w ramach przypomnienia jednym, nauczenia drugich podstaw poruszania się po lodowcu.




Wyhamowałem upadek kolegi do szczeliny i co dalej?


Ćwiczyliśmy wyciąganie a na koniec ewakuację samemu.

Wszyscy zaliczyli loty do studni z pełnym obciążeniem.


Potem podsumowanie w terenie. 2 dni intensywnej zabawy, dwa odpoczynku.

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #87 dnia: Kwiecień 09, 2018, 02:13:52 »
Lodowiec w wersji "Globalne Ocieplenie to Twoja Wina". Więcej lodu mam na balkonie. A poza tym nie wiem o co chodzi.
Też jestem po przeprowadzce, bolało jak zawsze.

ps/przerwałem ci ten monolog z nudów
Ale Ameryka..., Utah 2013


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #88 dnia: Kwiecień 09, 2018, 09:32:43 »
Jak to w monologu... Budowanie napięcia przed Kolosami. Wszystko na Karacie.
Tam, gdzie się zamierzam namęczyć, sprawdziłem najpierw, czy Ruscy (albo Czesi (sic!)) nie byli tam wcześniej na rowerze. Nie ma pewności aczkolwiek na pewno byli a przed nimi Polak w carskim uniformie kapitana, co tę drogę wyznaczył. Tyle, że przeprowadził karawanę koni wycinając im stopnie w lodzie - sypiąc owe piaskiem.
Tyle duo, że to w XIXw. było a świat lodu od tego czasu skrócił się o 2/3. Nachylenie stoku idealne dla konia: 32-37%.

Zasadniczo pisanie do lustra ma same zalety. Zburzyłeś trochę ten obraz aczkolwiek, ale dziękuję za uwagę klimatyczną. Przy dramatycznym wzroście szczątkowego gazu w atmosferze, może mieć on wpływ na wyjątkowo mozolny proces moich fizycznych przygotowań. A nóż...
Niektórzy winią za ten wzrost przemysłową hodowlę bydła, srającego na okrągło (że niby to sranie) ale gdzieś tu brak konsekwencji. Za czasów wspomnianego kapitana płaskowyże Pamiru np. przemierzały setki tysięcy kozłów Marco Polo, rzucających się wszystkim w oczy. Dzisiaj, by wypatrzeć rzeczone, trza się nieźle natrudzić i mieć dużo szczęścia. No tak... zaraz ktoś pomyśli, że przeca knieje wycięto dla równowagi...

Na szczęście ewolucja, ta dziewica pośród gwałcicieli, - robi z tym porządek. Jednym proponuje redukcyjną napierdalankę, drugim świat, w którego oazie szczęścia nie ma miejsca na beciki tylko na coca colę.

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #89 dnia: Kwiecień 09, 2018, 14:56:10 »
Też lubię pobyć sam, ale po pewnym czasie przychodzi taka ochota zejścia do ludzi. Przyzwyczajenie, instynkt stadny czy co...?
W chwili obecnej dał bym dużo za gwałtowny wzrost gazów cieplarnianych. Punkt widzenia więc zależy od tego, kto bardziej w dupę marznie.Mój lodowiec na balkonie miał niedawno nawet szczeliny, własną rzekę lodowcową, seraki. Swietny poligon do zabawy. Global Warming jest jednak nieubłagany, krowy srają, wszystko się topi. W tym roku muszę zobaczyć Athabasca Glacier zanim odpłynie.

ps/ Nasi wszędzie byli pierwsi, jakby co.
Ale Ameryka..., Utah 2013


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz


Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #90 dnia: Kwiecień 09, 2018, 16:20:07 »
Ów kapitan w swej książce pisał, że wspomniany lodowiec, przez który przyszło mu przeprowadzać karawanę, był najtrudniejszym, który spotkał w Pamirze. Jeżeli zaś weźmie się na tapetę przez co przeprawiał się w istocie w ogóle (często jako pierwszy biały), to z punktu widzenia dzisiejszego stanu lodowca trudno by mi było przyznać mu rację. I nie chodzi o to, co my mamy teraz przejść, tylko to, co pozostawił on po sobie do przejścia w tym regionie. Niewiarygodne, jak zmieniła się optyka i poziom trudności w Pamirze. Tym niemniej wystarczy konkretne załamanie pogody (co zdarzyło się np. w 2010-tym) i wszystko ponownie wywraca się do góry nogami. Doświadczyłem tego na własnej skórze.

Szkolenie np. było mi potrzebne, by rozpoznać własne, obecne możliwości w świetle potencjalnych trudności. Towarzysko szkolił nas Maciek Stańczak ze swoim kolegą (pełna profeska), dobry kumpel szeryfa naszej ekipy.
Drugie, to świadomość, jak świat idzie do przodu ze sprzętem. Jak wszędzie - decyduje waga i nowinki techniczne. To generuje cenę. Trzecie, ustawiło tę część ekipy, dla której techniki asekuracji na lodowcu były do tej pory obce.

Teraz konkretna przerwa w nadawaniu. Kolejna przeprowadzka.

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #91 dnia: Kwiecień 11, 2018, 23:19:13 »
W ramach przeprowadzki.
Czołem grubasy!
https://phmd.pl/api/files/view/116469.pdf
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #92 dnia: Kwiecień 13, 2018, 01:10:46 »
Niezłe, co?
Co się dzieje z grubasami w stanie hipoksji...
W ramach przeprowadzki - ostra Dąbrowska a poza tym odżywam na drążku.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #93 dnia: Kwiecień 17, 2018, 09:29:48 »
Przywróciłem kontakt z weteranem budowania formy, starym kumplem - Wenancjuszem Fortunatem. Kiedyś był na topie, dzisiaj spełnia się w pracy z małymi deklami. Prowadzi hodowlę mistrzów bez budowania "ośrodków skoków narciarskich za 30mln zł dla garstki młodzieży".
Ładnie mnie wstępnie skorygował... To znaczy określił zakresy ruchów w kluczowych stawach i zaordynował ćwiczenia... korekcyjne - jako podstawowy element ruchowy przed zwiększaniem obciążeń. Wiele z tych ćwiczeń wykonuję w trakcie dnia roboczego.

Ciekawostka.
Zajmuje się renowacją posadzek zawodowo. Trafiła mi się robota wymagająca pod kątem fizycznym, zmuszająca do wielogodzinnych "kucań", przysiadów, pracy na kolanach itp. Zaangażowała rzeczona - wiele grup mięśni nie używanych na co dzień. Np. pośladkowe: średnie i małe i spiętymi powięźniowo z nimi głębokimi sąsiadami.
Znaczy to, że pora najwyższa rozpocząć budowanie wytrzymałości i siły mięśni bezpośrednio odpowiadających za intensywne dreptanie po schodach (tudzież w terenie - schody dobre są dla systematyki i porównania). Nie bieganie a dreptanie. Najpierw bez obciążenia.

Drugie. Za namową Wenancjusza zamówiłem sobie worek koncentratu białek serwatkowych WPC 80. 15kg kosztuje mnie 300zł czyli 3/7 najtańszych odżywek białkowych opartych o WPC80 uwzględniając wszelkie doń dodatki wzbogacające koncentrat o smak i elektrolity:)
A to ponieważ, jak czuję, że jestem na granicy przetrenowania i owe WPC znacznie poprawi moją zdolność do regeneracji po wysiłku.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Shwarc

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #94 dnia: Kwiecień 17, 2018, 11:24:55 »
To ile ty ważysz, że potrzebujesz dodatkowych porcji białka? Formę na jakieś zawody kulturystyczne robisz? W sportach wytrzymałościowych w zupełności wystarczy ok. 1,2g/kg MC, a tyle łatwo jest dostarczyć z kawałka kury, rybki, 3 jajek i produktów roślinnych obecnych w codziennej diecie.  Zanim wciągniesz te 15kg to szybciej minie termin przydatności do spożycia :D

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #95 dnia: Kwiecień 17, 2018, 13:45:12 »
Obecnie 95 - przed wyrypą ma być 85.
Wyliczyliśmy z Wenancjuszem zużycie na poziomie min. 1,5g na 1kg masy ciała. Tym bardziej, że intensywność będzie i już rośnie, w tym proporcjonalnie procent treningu stricte siłowego. Na szlakach o formie decydować będzie wytrzymałość siłowa tak poza tym. Jak chcesz to zrobić przy kurczaku, rybce i jajkach? To jest min. 130g białka dziennie w moim przypadku!
Na koniec (2 etapu przygotowań - pierwszy szczyt planowany na połowę czerwca) przygotowań zapotrzebowanie będzie sięgało 2g/kg.
Drugie. Nie ma problemu z ewentualnym nadmiarem tego białka. Po prostu pójdzie w kocioł. Łatwiej też będzie kontrolować spadek wagi.
Trzecie. Poeksperymentuje sobie w konstruowaniu energetycznych posiłków, które będę spalał na treku. Kumple inwestują w liofilizaty, które ja z kolei minimalizuję (mimo zajebistego rabatu, jakie na nie mamy), bo traktuje je jako zróżnicowanie diety wyprawowej. Zresztą mam tutaj własną, sprawdzoną w terenie koncepcję. Dość powiedzieć, że jestem wstanie na bazie koncentratu białek serwatkowych przygotować posiłek równoważny wybranemu liofilowi 5x taniej, zapewniając wszystko, co należy. Ale o tym będzie później.

Z bieżących spraw. Skoro przypaliłem vibrama, straciłem buty podejściowe (90% trasy) a to znaczy, że raczej zrezygnuję ze skarp vega (ale w nich będę dygał w wieżowcu po schodach) i kupię sobie buty, którymi opylę trek i dwa lodowce i wejście na 6-stkę.
Mierzyłem Lowy Munro ale rozmiar 44 (dł. wkładki 28,4mm), to o 4-5mm za mało dla mnie a nr 45 na razie nie jest dostępny od ręki. Buty mi leżą w każdym razie. W opozycji używane Meindle Egadin np. choć mendle coś mi nie leżą mentalnie (ostatni model air który miałem - kompletnie mnie zawiódł).

Męczyłem swego czasu w temacie śpiworów i wymęczyłem MARMOTa TRESTLES ELITE 0, dla którego nie widzę konkurencji w puchu w tej cenie. A wymęczyłem longa za 650zł.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Shwarc

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #96 dnia: Kwiecień 17, 2018, 14:20:22 »
Jak chcesz to zrobić przy kurczaku, rybce i jajkach? To jest min. 130g białka dziennie w moim przypadku!
Bez najmniejszego problemu:

                             Kalorie Masa Białko Tłuszcze Węglowodany

Pierś z kurczaka bez skóry grillowana     369      300       77.4   14.7        0
Tuńczyk w oleju - Lidl                             161      130      31.9       3.64     0.65
Białko jaja kurzego                              78      150      16.35   0.26     1.1
Ryż biały (ugotowany)                      260    200      5.38   0.56     56.34
Płatki owsiane gotowane na wodzie      389   100   16.89   6.9   66.27
Podsumowanie:                                     1257   880 g   148 g   26.06 g   124.36 g

A nie wliczam takich dodatków jak warzywa, może dodatkowa porcja 100g makaronu? Już przy tej ilości trzeba ważyć 100kg by bez problemu dostarczyć 1,5g białka. I nie mów mi, że 300g fileta, jedna puszka tuńczyka i ze 3 jajka to dużo dla zdrowego, trenującego mężczyzny. A jak waży się odpowiednio mniej, to te ilości są przeogromne i niczego nie potrzeba suplementować. Zmień trenera, bo ten jest od pakerów, którzy świata poza białkiem nie widzą.

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #97 dnia: Kwiecień 17, 2018, 18:26:18 »
Akurat zestaw, który zaproponowałeś jest idealnie wyjęty z diety pakera:)
Wenancjusz trenuje Roberta Karasia - wiesz, tego misia pakera, który jest rekordzistą świata w double triathlonie.

P.S.
Przygotuj takie menu na cały tydzień. Ocenimy.


Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Shwarc

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #98 dnia: Kwiecień 17, 2018, 22:31:56 »
Ale po co? Twierdziłeś, że nie jesteś w stanie dostarczyć 1,5g białka z pożywienia, a ja ci pokazuję, że jesteś i to bez najmniejszego problemu. Udowodnij mi, że zastąpienie jajka czy kury tym WPC przyniesie zdecydowanie lepszy rezultat.


Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #99 dnia: Kwiecień 17, 2018, 23:02:26 »
I tak dzień w dzień mam wsuwać blisko pół kilo piersi z kurczaka, tuńczyka i 5 jajek? Jajka akurat lubię a tuńczyka np. nie trawię. I co...?
Zostały mi jeszcze 4 m-ce a nie jeden dzień kolego.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem