Autor Wątek: Szukam pana Kalandra  (Przeczytany 13395 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #50 dnia: Marzec 29, 2017, 12:47:21 »
Rozumiem zawód.
Zasadniczy temat nie umarł i zrobię go na przełomie przyszłej zimy i wiosny. W stylu, jaki zapowiedziałem. Spokojnie się do tego przygotuję. Czuję się, że tak powiem - zobowiązany... :D

P.S.
Jest o czym pisać w zastępstwie ale... zostawiam to dla siebie.

Pozdro.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem


Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #51 dnia: Kwiecień 07, 2017, 09:50:52 »
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #52 dnia: Czerwiec 08, 2017, 08:56:53 »
Moim zadaniem nie jest pisanie prawdy. Jest tę prawdę odkrywać.
Do czego to człowiek nie dojdzie czytając o krótkiej historii idei... domu? He, he... Otóż, otóż. Np. do Kundery dojdzie ale się nie dogada, bo ten zapomniał czeskiego w gębie.

Fromage... Większość zapewne, kiedy widzi taki nick na forum skojarzy go z serem. Tylko nieliczni odniosą się do starofrancuskiego wyrażenia "rzeczownik". A już na palcah jednej ręki (i to mocno okaleczonej) ktoś dostrzeże podmiot.

Piszę obecnie (m.in. dla Ciebie) długą bardzo odpowiedź. Trza się trochę wysilić by do niej dotrzeć.

Pozdro
El
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #53 dnia: Lipiec 12, 2017, 07:38:50 »
Żyje się. Mało się jeździ.
Jedno jest pewne. Najwygodniejsze siedzisko, na jakim do tej pory siedziałem, to nie brooks tylko rusek. Do tego z połamaną jedną sprężyną. To jedyny taki rusek w eksploatacji zapewne, jeżeli dodam, że ma odbojniki z chujowych, toyotoych poliueretanów by Super Pro... :D
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Podróz za 50zł
« Odpowiedź #54 dnia: Listopad 24, 2017, 13:42:10 »
Ogłoszenie poniżej w klinku:
http://africatwin.pl/showthread.php?t=30695

Świeżutkie jak sok wyciśnięty właśnie przeze mnie z grapefruita.
Start 15.08.2018.

To tak trochę, by wynagrodzić trud Bałkałajki.
To będzie mocna wyrypa.

Wiemy, że Polak potrafi ale co łaska (równo 50zł) będziemy wnosić innymi kanałami... :D Jednym z dwóch jest forum outdoor. Doceńcie to!
:)

Jesteśmy równie świeżo po Biesowisku, więc trochę dochodzimy do siebie
https://www.youtube.com/watch?v=nsW8OuhoHlE
ale już w ten weekend bierzemy się do przygotowań.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #55 dnia: Grudzień 17, 2017, 10:31:26 »
Przygotowania do wyrypy w toku. Nie będzie łatwo, ale nie na samej wyrypie, tylko w przygotowaniu się.
jak tow życiu, największą przeszkoda do pokonania będzie moja Strażnik Domowy. Uzyskać jej zgodę będzie bardzo, bardzo ciężko. Plusem jest ślub mego syna tego lata, co na pewno odpowiednio zajmie umysł kochanej żony na tyle, ze uda mi się siebie przemycić ku.

Wyrypa szczególna. Wymagać będzie ode mnie dyscypliny na wielu poziomach i obszarach. O kondycji, w ramach której powinienem być zdolny do przebiegnięcia maratonu nawet nie wspominam ale warto wspomnieć, że bardzo istotne będzie również przygotowanie, że tak powiem gimnastyczne.
A gimnastykę bardzo lubię. Może przez to, że uprawiałem ją przez kilka ładnych lat ma tu jakieś znaczenie ale większe w kontekście tego, że w ramach przygotowań, zamierzam się doprowadzić do sprawności fizycznej w takim stopniu, by wykonać wszystkie te ćwiczenia na drążku, poręczach i kółkach w jakich wykonywałem je 35kg temu. Że lata zbiegły się tu z kilogramami, to nie przypadek. Jest o co powalczyć.

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #56 dnia: Grudzień 17, 2017, 20:55:51 »
10 dni temu, mały mini sprawdzianik weryfikujący moją podstawową zdolność do przemieszania się w prostym terenie.
A, że środek tygodnia wolny, no to w środku tygodnia poszedłem.


W bazie trochę węglowodanów po kieszeniach, zaplanowany dystans - norma dzienna gospodyni domowej na przedświątecznych zakupach.

W drogę zatem.


Pierwsze PK. W takim tempie, to my tej Europu nie dogonimy... Ale padało się z nieba na usprawiedliwienie.


Drugi PK, to pierwszy punkt krytyczny jednocześnie. 152m Pana od Mikołaja Reja ale ja z drugiej mańki.

Po Panie pora na...

...Pachołka. W perspektywie dalekiej reklamuje się kolejny PK. Połowa dystansu zatem za mną.


Tu z perspektywy bliskiej ów PK.

Jednym słowem zeszło mi się...

...z lądu na ocean. Kolejny PK w depresji zatem. Sól nieświeżą podmieniłem na świeżą i po wydmach...

...twardo na wschód parłem...

...ile się dało.


Ostatni PK i odwrót na zachód.


W bazie, na blacie podeszwy stukło 26,5km.

Pendolinem...

...byłoby szybciej ale...


...do formy gospodyń jeszcze daleko.

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #57 dnia: Grudzień 18, 2017, 23:01:18 »
No, a potem do wczoraj chorowało mi się. Z przeziębieniem u mnie jak ze spowiedzią... Zawsze mam problem powiedzieć, kiedy ostatnie miało miejsce. Teraz pora na spowiedź...  ;D

Buszowałem dzisiaj po strychu i wytargałem:



Poczciwe scarpy vega... Az mi się łezka zakręciła... Jeszcze takie zakurzone... 
No i sprawa ma się mianowicie tak, że wszystko gra, tylko same wkładki (botki w skorupach so, jak widać) jakiś szatan poniósł w pole albo gdzie. I tu pytanie niewąskie, co tam wsunąć filcowego czy innego, co by izolacja była na top?
Wszystko potrzebne będzie.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Ivan

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #58 dnia: Grudzień 20, 2017, 14:44:31 »
Uważaj uważaj, bo takie stare skorupy lubią sobie pękać. Tworzywo sztuczne nie znosi próby czasu. Koleżance w czasie wspinania pękł czub tak fatalnie, że aż odsłonił się botek. Ale to chyba nie była Vega tylko jakieś jasne coś (Koflach? Dachstein?). Podkreślam, że to było wspinanie w pionie a nie łażenie po górach, choć z drugiej strony to koleżanka nie jest ciężka. Gdyby i Tobie zdarzył się odprysk z Vegi to proponuję nazwać go ʻOumuamua ;)

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #59 dnia: Grudzień 20, 2017, 17:24:58 »
Wierzę w PEBA ;)
Na wszelki słuczaj zaopatrzę się w popularny środek naprawczy. Stosowałem w podobnych sytuacjach:


:)
Uzdrawiam
El

Edycja:
Forma bardziej zaawansowana:

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #60 dnia: Grudzień 20, 2017, 21:27:30 »
No i...
...dostałem dzisiaj na imieniny adidasy nieadidasa ale i tak będzie się działo. Musiałem się zgodzić jeszcze na zakup spodni za 40zł... To na urodziny.
Tak że ten... Strzeżcie się szatana od jutra, hasającego po trójmiejskich, leśnych ścieżkach.
Będę zabierał ze sobą Edkamondo, coby mi mówił ile przebiegłem.



Jeszcze muszę odnaleźć raki i dziabkę. Jak wkleję ją z przewidziana do gry ósemką, to niejednemu, starszemu tutaj czytelnikowi łezka się w oku zakręci.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #61 dnia: Styczeń 01, 2018, 13:29:26 »
Dzisiaj pogoda za ciepła na kąpiel ale za to w sam raz na przedreptanie paru metrów i powiszenie na drążku.
Cele na 2018:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/zegnamy-2017/

uzdrawiam:)
El
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #62 dnia: Styczeń 20, 2018, 13:58:57 »
Ekipę mamy skompletowaną. Będzie i składak:)
Pokaźna z nas grupa (10-ciu osobników) z czego dwójka ma dolecieć samolotem. Przed nami blisko 200km z buta z finałowym wejściem na 6-ciotysięcznik. Zrobił go solo Urubko, to chyba damy radę.

Przygotowania w toku ale nie jest lekko. Po drodze zaliczyłem próbę wytrzymałości gleby i mojej potylicy:



Skończyło się 8h obserwacją w szpetalu, rentgenem czaszki i tomografią jej przestrzeni. W konsekwencji wstrząs mózgu z szyciem potylicy.
Po tygodniu wróciłem do pracy i zabawy z ciałem ale nie jest lekko.
Jest kurewsko ciężko i przede mną w chuj roboty i pracy nad sobą. Będę się miał czym wykazać przez Shwarcem:) Jeżeli dodam, że to już 43-ci dzień bez kropli alkoholu...

Na razie jestem najsłabszym ogniwem wycieczki.
Wczoraj mały test w terenie brodzenia w mokrym, 10-cio centymetrowym śniegu po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Było nawet na kolanach:) Uzbierałem tego 13km w 2:35 ze zwiedzaniem platformy Pachołka.

Czeka nas dokładnie to samo, co tych Rosjan - w pierwszych 10-ciu minutach:
https://www.youtube.com/watch?v=cK5UROFnaTc
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #63 dnia: Styczeń 28, 2018, 20:50:22 »
Pierwszy m-c przygotowań za mną (tydzień przerwy z powodu wstrząsu).

Podrzucam profile.
Szlak nr 1

To szlak prosty, przewidziany na lekko w dwa dni.

Szlak nr 2

Ostatnia informacja o przejściu tego szlaku z roku 1970.
W filmie podesłanym wyżej, czeka nas dokładnie ta sama przeprawa plus jeszcze jedna rzeka.
Szlak wymagający, będzie na wielu km przecierany. Szpej lodowcowy w użyciu. Planowane trzy biwaki.

Podejście pod 6-stkę



Zejście (inna droga)

"Czytać" w odwrotnym kierunku.

Na razie tyle.
Pracy przede mną w chuj ale idzie w dobrym kierunku. W sumie,, ta wyrypa, to dobry powód, by przywrócić się do stanu używalności właściwej.
Koledzy z ekipy transportowej przeżyją równolegle kawał ciekawej przyrody.
Szlaki i samochodową marszrutę opracowałem sam. Przejechałem/przeszedłem 70% dolin w Pamirze. Teraz dodam kolejne trzy.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #64 dnia: Marzec 08, 2018, 14:08:38 »
Cha... Kolosy! Już się można ustawiać w kolejce fanów dalekich podroży, którzy nie potrafią... ustąpić miejsca w kolejce kobicie w ciąży.
No, ja też się przymierzam do Kolosów ale tych w 2019-tym. Jak się tylko ociepli, wyciągnę Karata na świeże powietrze i zrobię mu przegląd.
Tymczasem mam już bite 9 tygodni przygotowań za sobą. To niewiarygodne, jak ciężko jest ruszać ciężką dupą i wyjątkowo ciężkim kałdunem osobnikowi 50+! Oczywista takiemu, który się regularnie do takiego stanu doprowadzał.
No... ale mam  już 10kg za sobą. Pozostało jeszcze 15...

Dwa dni temu zasiadłem w ławie szkolnej w auli Wydz. Biologi UG na wykładzie Karola Henniga, któren to ze swoją ekipą Formy na Szczyt przygotowywał naszych narodowców zimowych. Tak ich przygotował, że zapomnieli wejść na szczyt:)
Zasadniczo dowiedziałem się, że dzisiaj ruszanie w góry bez przygotowań osobistego trenera to porażka. Oczywista Narodowa Wyprawa na K2 jest wyjątkiem:)
Jednym słowem: hodowla brojlerów dotarła na szczyt. Nie przebiłem się z moim pytaniem, czy w tej hodowli wziął udział również Urubko?
Bielecki na ten przykład, w ostatnim tygodniu przygotowań ćwiczył na bieżni skośnej (nachylenie 20%) w trakcie jednej jednostki treningowej - 150min. marszu non stop z obciążeniem 15kg.

A co z gościem, typu JA, którego Mont Everest skończył się na 5000m?
Ano, dzisiaj już wbiegam na ostatni pachołkowy schodek po 4km rozgrzewki w terenie. Muszę tak wbiec 10x pod rząd, by móc szczytować:) w finale mojej ekskursji. Znaczy, by móc szczytować godnie!

Skarpy sprawdziłem w terenie i są na limicie. Stopa nam się z wiekiem skubana rozbija, zwłaszcza maltretowana przez otyłego inwalidę. Użyję je dwa razy, na dwóch lodowcach. Ten drugi, to 900m przewyższenia (między 5200/6100). Reszta (kole 180km) w bucie trekingowym na podeszwie klasy B.

Przy okazji, dziękuję Wandzie Rutkiewicz za ten wspaniały wykład. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że będę trendy i na topie w moich ciuchach:)
https://www.youtube.com/watch?v=4r0AoOHt_GI
Świat jest do dupy ale życie jest cudem


Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #65 dnia: Marzec 10, 2018, 10:03:17 »
Granie o Kolosa.
Na Kolosach niskie ceny!
Hurrra, hurrra, hurrra!

Kolosa publiczności za 2018 rok otrzymują...

Przedstawiam wam człowieka, który ze 107kg zszedł do 81.5. Ale żeby zejść musiał wejść. Przywitajmy go brawami!
Tu burza braw.
Panie Darku, to jest w istocie dość niewiarygodne, jak pan tego dokonał... Jak pan tego dokonał?!
- Hm... to nie jest łatwe... Bo żeby zejść, trzeba wejść a ja ciągle schodziłem a jednak weszłem...
No właśnie, no właśnie... jak, jak...?!
- Wie pan... Niech pan sobie spróbuje odpowiedzieć na takie pytanie: co to jest? Wchodzi pan jedną dziurą a wychodzi dwoma. Jak pan wyjdzie, to jest pan w środku. Ba... I wykonuje pan tę czynność CODZIENNIE!
Wersja dla zaawansowanych - z trzema dziurami.
Cha, cha... Pakuję się w dziurę, wychodzę dwoma, by znaleźć się w środku? To trochę abstrakcyjne... jakby...
- Nie, to real. Pełen real. Z tymi trzema dziurami też pan codziennie... no. W istocie banalne czynności.

Zostawmy wywiad. Zajmijmy się jednakowoż bohaterem od środka. Co czuje nasz bohater, który się znalazł na Kolosach?
Czuje spełnienie. Np. jak Dusza... Chodzisz latami, chodzisz i nagle schody... Wchodzisz i kurwa światło. Całe te chodzenie tylko po to, by zobaczyć światło. Zajebisty ten tunel. Idziesz w ciemności latami i nagle jeb!
To samo czuje ćma, jak wpada do ognia. To lepszy finał niż napieprzanie przez ileś tam lat ćmowską główką w szkło żarówki np... Cały czas bariera.
Wpadając do ognia spełniasz się całkowicie.

Ile tych Kolosów trzeba zaliczyć, by się wpierdolić w końcu do ogniska?

No i najważniejsze. By się do tego ogniska wpierdolić w tych wszystkich błonach... A ja sobie pójdę zimą w trampkach na Rysy w proteście.

Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #66 dnia: Marzec 10, 2018, 11:04:41 »
Proszę Państwa... Wątek z dupy będzie miał zaraz 9000 odsłon!
Hurrra, hurrra, hurrra!

Nasz bohater już się rozgrzewa. Miał dzisiaj w parku Reagana biegać na czas ale po co takie ograniczenia dla mistrzów?!
Nasz bohater sprawdził przed chwilą temperaturę w chacie. Jest 12,5st. Celsjusza! Ile jeszcze wytrzyma? Nie wiemy ale wiemy jedno... Jak nie wyjdzie w ciągu pół godziny, to wpadnie w hipotermię.

Polska. Polska. Polska!
Do boju, do boju, do booju Polska!!!!
Kur... Zimno!
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #67 dnia: Marzec 10, 2018, 12:27:39 »
No, i kiedy już po "wszystkim", co pan teraz zrobi? Gdzie się pan wybierze? Będzie pana niósł kolos publiczności?
- ...
Nic pan nie mówi...
- Cóż... Okazałem się być zwykłym człowiekiem... Wyciągnąłem rękę po cukierek. Zjadłem garść...
No, to żartobliwie rzecz ujmując, będzie miał teraz energię na kolejną podróż:)
- Właśnie ją zniszczyłem. Para poszła w gwizdek.

Kiedyś marzyłem, by wbiec na stadion w finale maratonu, jako pierwszy. Wiwatujące tłumy cie niosą przez ostatnie metry, wspaniała chwila... Doprawdy wspaniała. Potem koniec. Nic już nie jest ważne. Żadne medale, nagrody... Te ostatnie metry...
https://youtu.be/lBasZWjd92k
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #68 dnia: Marzec 10, 2018, 14:01:42 »
Przychodzi baba do lekarza z pulsometrem.
Kto dopisze finał?
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline rucinsky



  • Pomógł: 3

    • usługi płytkarskie
Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #69 dnia: Marzec 10, 2018, 20:15:46 »
Przychodzi baba do lekarza z pulsometrem a lekarz sto dwadzieścia  ;D
"A co, jeżeli rzeczywistość tak naprawdę jest iluzją i nic nie istnieje? — Cóż, w takim razie zdecydowanie przepłaciłem mój nowy dywan."

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #70 dnia: Marzec 10, 2018, 21:01:57 »
Rutek - bomba!
Dam nawet 150:)
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #71 dnia: Marzec 11, 2018, 16:11:33 »
10 tydzień za mną. Pierwszy godzinny bieg = 9500m. I etap przygotowań za mną.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #72 dnia: Marzec 12, 2018, 12:27:05 »
Kolejny etap przygotowań.
Dzisiaj wybór programu. Z zainteresowaniem podejdę do pomiaru Vo2max na cykloenergometrze. Stara szkoła. Nowa, to kombinuję z rolowaniem.
Może jaka ruła pvc obleczona zużytą karimatą...?:)

Zupełnie równoległy program, to przywrócenie ruchomości pełnej stawów skokowych. Zasadniczo w temacie ruchomości, to mam trzy pola. Wymienione, miednica i stawy barkowe. O ile z miednicą nie jest tragicznie to z pozostałymi okolicami to dramat... Od dzisiaj możliwie każdą, wolną chwilę poświęcę rozciąganiu w rzeczonych obszarach.
Na pierwszym planie stawy skokowe, bo ponieważ ich ruchomość przyda się w pływaniu. Tamże - w efektywnej pracy nóg.

Non stop jednym słowem korekcja postawy i duży nacisk na technikę ćwiczeń i regenerację.

Dieta...hm. Dużo zieleniny i kiszonek (głównie niski wskaźnik glikemiczny), pilnowanie właściwej podaży białek (głównie ulubione jajka. Dobre, bo tanie. Tanie i dobre:)), tłuszczu - tyle ile naturalnie łączy się go z białkiem w naturze z tendencją do ograniczeń. Kalorycznie -  do Wielkiej Soboty na deficycie (z zachowaniem właściwej podaży białka!).
Coś zrobić ze śniadaniem... By było w sensie, a nie tylko kawa z mlekiem.

Cele za 5 tyg.
- waga 87kg,
- 10km w czasie 50min.,
- swobodny bieg na dystansie 15km.

- 10km w 55 min.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #73 dnia: Marzec 12, 2018, 13:48:18 »
P.S.
A co z klasycznym treningiem na ściance wspinaczkowej? Na pewno przydałby się (nawet powinien) ale nie znajdę już na niego czasu.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem


Offline Elwood



  • Pomógł: 15

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #74 dnia: Marzec 13, 2018, 08:42:06 »
Ruła zrobiona jest:)
Jak sugerował w mailu kolega  chcący być incoguto. Wyszło całe 50cm  długości - fi 10,"obite" kwałkiem starej karimaty, wzmocnione taśmą typu power. 5min. roboty.
Świat jest do dupy ale życie jest cudem