Autor W▒tek: Kilimanjaro 2018 zimow┬▒ por┬▒  (Przeczytany 746 razy)

0 u┐ytkownikˇw i 1 GoŠ przegl▒da ten w▒tek.

Offline zyghom

  • Zygfryd Homonto


  • Pom├│g┬│: 13
  • tekst osobisty jest ...osobisty ;-)

    • Moje podroze
Kilimanjaro 2018 zimow┬▒ por┬▒
« dnia: Stycze˝ 09, 2018, 19:36:44 »
Kilimanjaro - podobno naj┬│atwiejsza g├│ra z korony ┬Âwiata (nie licz┬▒c Australii chyba).
Skoro tak to jedziemy (a dok┬│adniej lecimy, z Kigali w Rwandzie, gdzie aktualnie mieszkamy).
Przygotowania zacz├¬li┬Âmy oficjalnie 6 miesiecy do przodu, cho├Ž tak naprawd├¬ to raczej 3 miesi┬▒ce.
Poniewa┬┐ nie mo┬┐na i┬Â├Ž na Kili bez agencji z Tanzanii, po ma┬│ym przeszukaniu ofert i polece├▒ pad┬│o na Zara Tours.
W zasadzie wszystkie agencje oferuj┬▒ to samo i za tyle samo - drobne r├│┬┐nice w cenie nie zmieniaj┬▒ obrazu ca┬│o┬Âci.

Niedoceniana g├│ra, kt├│rej statystyki s┬▒ nie tak pocieszaj┬▒ce - tylko 65% osob wybieraj┬▒cych si├¬ tam┬┐e dochodzi do Uhuru Peak (5895m npm). Problemem jest oczywi┬Âcie wysoko┬Â├Ž a dok┬│adniej: brak aklimatyzacji.
Wybrali┬Âmy wi├¬c drog├¬, kt├│rej sukces jest oceniany na 85% - Machame Route - i to na dodatek 7 dniow┬▒ wypraw├¬ by m├│c si├¬ zaaklimatyzowa├Ž.
Kontakt z agencj┬▒ by┬│ sprawny - wszystko online itp. ┬ú┬▒cznie z op┬│atami i wypo┬┐yczeniem brakuj┬▒cego wyposa┬┐enia (brakowa┬│o nam 3 ┬Âpiwor├│w i paru rzeczy - wypo┬┐yczalnia by┬│a dobrze wyposa┬┐ona trzeba przyzna├Ž).

Sk┬│ad naszej grupy to: mama, c├│ra, tata, kolega z Polski (Krzy┬Â) i kole┬┐anka z Rwandy (Ragini).
Po przylocie na KIA (Kilimajaro International Airport) czeka┬│ na nas busik z agencji i sprawnie odwie┬╝li nas do swojego hotelu - Springlands w Moshi - ten hotel jest ca┬│kowicie prywatny i tylko klienci tej agencji z niego korzystaj┬▒.
Obiad, kolacja, potem odprawa z przewodnikiem. I tutaj pierwsza wtopa - przewodnik, kt├│rego wybrali┬Âmy z polecenia by┬│ nieobecny. Przyszed┬│ jego pomocnik i po 5 minutach musieli┬Âmy interweniowac w biurze - nie nadawa┬│ si├¬ do dalszej wsp├│┬│pracy, a poniewa┬┐ w wyparwie uczestniczy┬│a nasza 12 letnia c├│ra nie zamierzali┬Âmy ryzykowa├Ž. Po 1h dostali┬Âmy nowego przewodnika, ktory po 30 sekundach zosta┬│ przez nas zaakceptowany - w zasadzie profesjonalist├¬ mo┬┐na pozna├Ž po pierwszych paru zdaniach - i tak te┬┐ by┬│o w tym przypadku.
Na drugi dzie├▒, po ┬Âniadaniu wyjechali┬Âmy do Machame Gate - ok 1h jazdy. Zrobili┬Âmy po drodze "ostatnie zakupy"



 i jazda do bramy si├¬ zapisa├Ž w parku.

 


 Po jakim┬ czasie sp├¬dzionym przy bramie wyruszyli┬Âmy do pierwszego obozu - 11km, ok 1km przewy┬┐szenia (z 1800m do 2835m).
 By┬│o jeszcze ciep┬│o, fajne przej┬Âcie przez "rain forest" - pi├¬kna droga. A w jej po┬│owie przerwa na lunch (przed wyj┬Âciem dostali┬Âmy lunch boxy do plecak├│w).




Zaj├¬┬│o nam to 4h z 30 minutow┬▒ przerw┬▒. Luzik i rado┬Â├Ž na twarzach, ciep┬│o by┬│o a my oczywi┬Âcie nabuzowani, ┬┐e hej!
Prze┬Âcigali nas co chwil├¬ tragarze, kt├│rzy mieli pewne opo┬╝nienia zwi┬▒zane z wa┬┐eniem baga┬┐y przed wyj┬Âciem (obowi┬▒zkowo, pod nadzorem pracownik├│w Kilimajaro National Park - maksimum 15kg na g┬│ow├¬ - dos┬│ownie).
Do pierwszego obozu - Machame Camp - dotarli┬Âmy wczesnym popo┬│udniem, zanim namioty by┬│y rozbite. I tu pierwsze zdziwienie: zimno! No tak, to ju┬┐ 2800m a jak s┬│onko si├¬ schowa┬│o to r├│┬┐nica temperatur mi├¬dzy Moshi (gdzie by┬│ hotel) a obozem zacz├¬┬│a by├Ž odczuwalna (35C wobec ok. 15C). Na szcz├¬┬Âcie mieli┬Âmy ze sob┬▒ troch├¬ ubra├▒ (lekki baga┬┐ podr├¬czny mieli┬Âmy zawsze ze sob┬▒ - woda, ubrania - cho├Ž s┬│owo lekki r├│┬┐ne ma znaczenia: m├│j 10kg, mojej c├│ry 4kg).
Za nied┬│ugo pojawili si├¬ porterzy, roz┬│o┬┐yli namioty, zaczynaj┬▒c oczywi┬Âcie od "jadalni" i zaraz by┬│a ciep┬│a herbatka i... popcorn.
C├│ra nadrabia┬│a zaleg┬│o┬Âci w czytaniu i przez ca┬│a tras├¬ po┬│kn├¬┬│a 5 ksi┬▒┬┐ek




Czasem jednak posuwa³a w górê jak kozica górska






Oczywi┬Âcie mieli┬Âmy rozgrzewacze: whisky i koniaczek. Te te┬┐ pomog┬│y i najwyra┬╝niej rozlu┬╝ni┬│y atmosfer├¬




Po kolacji by┬│o wczesne p├│j┬Âcie lulu a rano... zimno!
Kr├│tka rozgrzewka zrobi┬│a swoje, ciep┬│e ┬Âniadanko te┬┐ ("porycz" czyli afryka├▒ski grysik z nie wiadomo czego - tzn. moja ┬┐ona wie, ale nie powie). Dobre bo ciep┬│e.
Zebrali┬Âmy si├¬ wi├¬c do wyj┬Âcia dalej - cel na dzi┬Â: Shira Cave Camp, 3750m.





Mia┬│o by├Ž 4 godziny ale uporali┬Âmy si├¬ z tym du┬┐o szybciej. Tak szybko, ┬┐e dotarli┬Âmy nie tylko przed innymi grupami ale zn├│w przed porterami - prawd├¬ m├│wi┬▒c nie wiem co nas tak pcha┬│o - na pewno nie przewodnik, kt├│ry non stop powtarza┬│: "pole pole" co znaczy "powoli".
Po drodze piêkne widoki na Mount Meru (4565m)




a nawet na szczyt (jak nie by┬│o chmur).





Ten ob├│z to ju┬┐ by┬│o co┬ - Krzysiowi spad┬│ tlen do 70% - no tak, wcze┬Âniej tak wysoko nigdy nie by┬│. On wi├¬c poszed┬│ spa├Ž a ja z ┬┐on┬▒... pi├Ž. Polak musi pi├Ž i koniec. I pali├Ž te┬┐ musi.




Przed kolacj┬▒ przewodnik nas wyci┬▒gn┬▒┬│ na ma┬│y wypad aklimatyzacyjny wok├│┬│ obozu - poszli┬Âmy zwiedzi├Ž Shira Cave - taka ma┬│a jaskinia dla jaskiniowc├│w.
I na parê ma³ych ska³, gdzie moje dziewczyny dosta³y vertigo




No i ten zach├│d s┬│o├▒ca:




I Mount Meru:




W nocy by┬│y ma┬│e problemy: po pierwsze: wyj┬Âcie z ciep┬│ego ┬Âpiwora do toalety (temperatura ok zera ju┬┐). Po drugie problemy ze spaniem.
A co mo┬┐na robi├Ž w nocy? Ogl┬▒da├Ž gwiazdy. Ale┬┐ by┬│o pi├¬knie! Niestety nasze aparaty fotograficzne przyczepionie do telefonicznych nie by┬│y w stanie tego pokaza├Ž. Musicie uwierzy├Ž na s┬│owo.
A poranek? OMG! Pi├¬kne s┬│onko o┬Âwietlaj┬▒ce g├│ry,





w dali Mt. Meru. Inny ┬Âwiat.



OK. Wychodzimy do nast├¬pnego obozu: dzi┬ b├¬dzie Baranco Camp (3900m) tyle, ┬┐e z przej┬Âciem przez Lava Tower, kt├│ra to wznosi si├¬ na 4600m.








W okolicach 4300m nasze dzieci├¬ zacz├¬┬│o odczuwa├Ž pierwsze symptomy wysoko┬Âci - snickersy i woda pomog┬│y. No i ibuprom oczywi┬Âcie. Po dotarciu do Lava Tower Camp mama i tata zobaczyli, ┬┐e jest jeszcze ska┬│ka do zdobycia (rzeczona Lava Tower) i biegusiem na g├│r├¬. Ale tutaj pojawi┬│y si├¬ "schody"





i koniec ko├▒c├│w tylko tata z przewodnikiem doszli na szczyt.






Po lunchu by┬│o ju┬┐ z g├│rki - dos┬│ownie i w przeno┬Âni bo z 4600m do 3900m.
Po drodze dorwa┬│ nas deszcz z odrobinami ┬Âniegu/gradu. Ale jakie mieli┬Âmy drzewa po drodze!




Doszli┬Âmy do Baranco Camp przemoczeni cho├Ž nie doszcz├¬tnie - ot tak tylko, powierzchniowo.
Przy okazji doszli┬Âmy do wniosku, ┬┐e wojskowe pa┬│atki s┬▒ dobre do stania w deszczu ale nie do chodzenia w nich bo leje si├¬ po r├¬kach.
I pewnikiem tylko dla ┬┐o┬│nierzy.




Na szcz├¬┬Âcie deszcz nied┬│ugo usta┬│ i oczom naszym ukaza┬│ si├¬ ... Kili!
Byli┬Âmy tak blisko niego, ┬┐e na wyci┬▒gni├¬cie r├¬ki. No ale to nie by┬│a nasza trasa i mieli┬Âmy obej┬Â├Ž szczyt dooko┬│a.







Poranek by³ cudowny równie¿: piêkny wschód s³oñca,





o┬Âwietlony szczyt oraz ┬Âciana, przez kt├│r┬▒ mieli┬Âmy dzisiaj przej┬Â├Ž by si├¬ dosta├Ž do nast├¬pnego obozu.




Dla tras 6 dniowych, poranek w Baranco Camp to pocz┬▒tek d┬│ugiej drogi poprzez Karanga Camp a┬┐ do ostatniego obozu: Barafu Camp. Jednak dla naszej trasy - 7 dniowej - by┬│o inaczej: my na dzi┬ mieli┬Âmy tylko doj┬Â├Ž do Karanga Camp na wysoko┬Â├Ž 3995m. Zn├│w troch├¬ pod g├│re (chyba do 4300m) i zn├│w w d├│┬│ do 3995m.
Po pokonaniu wymienionej wcze┬Âniej ┬Âciany (gdzie musieli┬Âmy u┬┐ywa├Ž miejscami wszystkich 4 ko├▒czyn)




wyszli┬Âmy na teren ksi├¬┬┐ycowo - Marsowy. Pustka, same kamienie.



Potem jeszcze przej┬Âcie przez dolink├¬ i wyskok na wy┬┐ynk├¬ i ju┬┐ Karanga Camp.
Pogoda pod psem. Ble.
Ale wieczorem zn├│w chmury posz┬│y spa├Ž i zn├│w pi├¬kne Kili.

To by┬│ wiecz├│r sylwestrowy. Spodziewali┬Âmy si├¬ w nocy wielu petard i sztucznych ogni czy to z obozu (porterzy, hikerzy) czy te┬┐ z Moshi (kt├│re widzieli┬Âmy z namiot├│w). Ku naszemu zdziwieniu o 24:00 by┬│o tylko troch├¬ ┬Âpiew├│w, troch├¬ krzyk├│w i oko┬│o 1 w nocy wszystko ucich┬│o. ┬Žpimy dalej.
Nad ranem piêkny widok na z³ote zbocza Kili - poranne s³oñce doda³o uroku.




Nie omieszkali┬Âmy si├¬ te┬┐ troch├¬ poopala├Ž.



No, do┬Â├Ž tego lenistwa - idziemy do ostatniej przystani. Na dzi┬ Barafu Camp - 4673m. Tutaj b├¬dziemy zbiera├Ž ostatnie si┬│y na atak szczytowy.
Do popo┬│udnia nic nie zapowiada┬│o katastrofy. Przy planowaniu tej wyprawy, obliczali┬Âmy tak daty, by wyj┬Â├Ž na szczyt przy pe┬│ni ksi├¬┬┐yca (z 1 na 2 stycznia 2018). "Ty sobie planuj a ja si├¬ po┬Âmieje" rzek┬│ diabe┬│. I tak zrobi┬│.
I co?
Ano wczesnym popo┬│udniem pogoda zacz├¬┬│a si├¬ pogarsza├Ž. Teraz jednak mogli┬Âmy te┬┐ dojrze├Ž drugi szczyt: Mawenzi Peak (5149m). Na Mawenzi nikt nie wychodzi ale kszta┬│ty ma niesamowite.




Teraz o planie na atak. Poniewa┬┐ wszystkie trasy robili┬Âmy w czasach ok 20-30% kr├│tszych ni┬┐ podawane, przewodnik zarz┬▒dzi┬│, ┬┐e wyjdziemy dopiero po 1 w nocy, by na Stelli mie├Ž wsch├│d s┬│o├▒ca (ok. 6-6:30).
Niekt├│rzy zacz├¬li opuszcza├Ž ob├│z od 22:00. My wstali┬Âmy na ostatni lekki posi┬│ek (herbatka, popcorn, ciasteczka, daktyle itp.) o 24:00.
A pogoda? ┬ŽNIE┬»YCA!
Widoczno┬Â├Ž na par├¬ metr├│w, ┬Âniegu juz w obozie kilka cm. A to przecie┬┐ dopiero 4673m!
Ale co - idziemy.



Wyszli┬Âmy z obozu jako ostatni i zacz├¬┬│o si├¬: zacz├¬li┬Âmy dogania├Ž inne grupy i by ich wyprzedzi├Ž (by nie traci├Ž tempa i temperatury) musieli┬Âmy ich obchodzi├Ž. Prawda jest taka, ┬┐e nie wszystkim dooko┬│a si├¬ to podoba┬│o - nasz przewodnik stan┬▒┬│ jednak na wysoko┬Âci i parli┬Âmy.
W okolicach 5500m nasza c├│ra straci┬│a ochot├¬ na dalsze wychodzenie i musieli┬Âmy u┬┐y├Ž pewnych "softskills" by j┬▒ zmotywowa├Ž.
Uda┬│o si├¬, Stella Point (5756m) zdobyli┬Âmy o 5:48 po 4 i p├│┬│ godzinie z Barafu Camp (zamiast podawanych 6 godzin - pomimo tych warunk├│w).
Na Stelli jeszcze by┬│o ciemno ale nie przeszkadza┬│o to c├│reczce zwr├│ci├Ž ca┬│y popcorn - no c├│┬┐, zdarza si├¬.




Potem przewodnik zaserwowa┬│ nam herbatk├¬ z termosa (camelbagi zamarz┬│y - zgodnie z przewidywaniem przewodnika), dorzucili┬Âmy ogrzewacze do r┬▒k i n├│g i poszli┬Âmy na szczyt.
Zosta┬│o 139m w pionie i ok 45 minut. S┬│o├▒ce ju┬┐ wysz┬│o, chocia┬┐ schowane by┬│o za chmurami (na tle niesamowitego Mawenzi Peak), ┬Âniegu ju┬┐ kilkadziesi┬▒t cm. To teraz cz┬│apiemy dalej na szczyt!



Na dach Afryki (Uhuru Peak, 5895m npm) doszli┬Âmy tu┬┐ przed 7 rano. Poniewa┬┐ wyprzedzili┬Âmy wi├¬kszo┬Â├Ž, nie by┬│o nawet kolejki do "zdj┬▒tka" pod tablic┬▒.






Po ok 30 minutach zebrali┬Âmy dupska w troki i rach ciach na d├│┬│.
Ostatnie zdjêcia przy Stelli w s³oneczku



oraz z Mawenzi Peak



Po drodze w d├│┬│ spotkali┬Âmy nasz┬▒ kole┬┐ank├¬ Ragini, kt├│ra od 2 obozu mia┬│a "prywatn┬▒" wycieczk├¬ z trzecim przewodnikiem, bo jej tempo by┬│o oko┬│o 2 razy wolniejsze od naszego. No to pstryk:




Po 2 godzinach i 15 minutach od wyj┬Âcia ze szczytu zameldowali┬Âmy si├¬ w Barafu Camp.
Zn├│w zaserwowali nam co┬ na ruszt i 2h odpoczynku i zeszli┬Âmy do Mweka Camp (3100m). Nogi nas same nios┬│y wi├¬c prawie biegli┬Âmy a z ka┬┐dym krokiem by┬│o coraz cieplej.
W Mweka Camp mieli┬Âmy ostatni┬▒ nock├¬.
O poranku nasza za┬│oga z Zary zaserwowa┬│a nam po┬┐egnaln┬▒ mow├¬, od┬Âpiewali kili-piosenke przy kt├│rej ci├¬┬┐ko by┬│o si├¬ nie wzruszy├Ž i po ┬Âniadanku doszli┬Âmy do Mweka Gate (1743m) i... to wszystko!
No nie, jeszcze by³y certyfikaty, piwko - Kilimajaro a jak¿e - wypisanie siê z parku, poczekanie na Ragini i zawie¼li nas do hotelu.

Uff, to tyle chyba.

To ju¿ nasza druga córa, która zameldowa³a siê na szczycie Kili - starsza by³a w 2016 ze szko³± z Dar es Salaam. M³odsza by³a tym razem z nami. Obie mialy 12 lat z groszem jak stawia³y nogi na 5895m - mamie i tacie zajê³o to trochê wiêcej lat - ale kogo to ile dok³adnie.

Na koniec pytamy c├│r├¬: "Co nast├¬pne: Accongangua czy Kilimanjaro Maraton?". A ona: "biega├Ž mi si├¬ nie chce - wole ju┬┐ w g├│ry".
No i tym optimistycznym akcentem mo¿e ju¿ zakoñczê.


Podsumowanie:

Najpi├¬kniejszy ob├│z: Baranco Camp z widokami na ┬Âcian├¬ i Kili.
Najpiêkniejsza trasa: Shira Camp do Lava Tower Camp, z niesamowitymi widokami.
Najtrudniejsza trasa: oczywi┬Âcie doj┬Âcie z Barafu Camp do Stella Point - przede wszystkim z powodu ┬Ânie┬┐ycy, temperatury i braku s┬│o├▒ca.
Najwiêksza wtopa: wy¿ywienie w hotelu.
Najwiêksza niespodzianka: nie by³o ciê¿ko, jak to niektórzy opisywali. Nie bola³o.
Uwaga: niesamowita ilo┬Â├Ž os├│b w hotelu narzeka┬│a na zagubienie baga┬┐u - przewa┬┐nie by┬│y loty z Europy przez Keni├¬. To powoduje oczywi┬Âcie du┬┐e niedogodno┬Âci - jedna para z Holandii nie dosta┬│a baga┬┐u nawet po powrocie do Holandii - wyszli na szczyt we wszystkim z wypo┬┐yczalni.
Toalety: do wyboru prywatne (za dodatkow┬▒ op┬│at┬▒) lub publiczne masakry



Wiêcej chyba nie pamiêtam.
Dziêkujemy za uwage.
zyga


Offline Shwarc



  • Pom├│g┬│: 208

Odp: Kilimanjaro 2018 zimow┬▒ por┬▒
« Odpowied╝ #1 dnia: Stycze˝ 10, 2018, 00:03:22 »
£adnie, ³adnie, nie powiem

Offline piterito



  • Pom├│g┬│: 55

Odp: Kilimanjaro 2018 zimow┬▒ por┬▒
« Odpowied╝ #2 dnia: Stycze˝ 10, 2018, 02:01:47 »
Bardzo fajna rodzinna tradycja to Kilimanjaro, taka polska...jak Giewont  ;D
Czadowa wyprawa, zabawa te┬┐ wida├Ž niez┬│a.  Te drzewa poprostu...┬│aaa┬│┬│┬│!!!
Gratulacje rodzinnego zdobycia szczytu!
Ale Ameryka..., Utah 2013


pijê tylko czyst±, palê tylko Klubowe... zdejm kapelusz

Offline zyghom

  • Zygfryd Homonto


  • Pom├│g┬│: 13
  • tekst osobisty jest ...osobisty ;-)

    • Moje podroze
Odp: Kilimanjaro 2018 zimow┬▒ por┬▒
« Odpowied╝ #3 dnia: Stycze˝ 10, 2018, 05:59:48 »
rodzinna tradycja to Kilimanjaro, taka polska...jak Giewont
to prawda bo moje dzieciaki spedzily wiecej czasu w Afryce niz w Polsce ale tak to juz jest
Zostaly jeszcze 2 cory zeby dokonczyc rodzinne zobowiazanie ale w sumie maja dopiero 7 lat wiec musza swoje odczekac
Choc przewodnik mowil, ze wyprowadzili na szczyt 5 latka. Tyle, ze mnie sie nie podoba slowo "wyprowadzil" i wolalem widziec usmiech na twarzy cory jak doszla ale przede wszystkim jak szla (ok, moze poza dojsciem do Stelli, ale tam duzo ludzi peka - nawet w sile wieku) niz wiedziec, ze zostala "dostarczona" na szczyt - nie takie cele chcialbym przekazac dzieciakom

Tak, zabawe mielismy przednia - nie wiem czy to nie byly najcenniejsze 7 dni od kilkunastu lat naszego zycia pod kazdym wzgledem.
zyga

Offline Elwood



  • Pom├│g┬│: 15

Odp: Kilimanjaro 2018 zimow┬▒ por┬▒
« Odpowied╝ #4 dnia: Stycze˝ 10, 2018, 13:20:28 »
C├│ra zuch:)
┬Žwiat jest do dupy ale ┬┐ycie jest cudem

Offline Pietrek



  • Pom├│g┬│: 0
  • A droga wiedzie w prz├│d i w prz├│d

Odp: Kilimanjaro 2018 zimow┬▒ por┬▒
« Odpowied╝ #5 dnia: Stycze˝ 17, 2018, 12:36:27 »
"pada ┬Ânieg, pada r├│wno raz spadnie na kamyk a raz...obok kamyka" - kolego masz talent  ;D

a wracaj┬▒c do najwa┬┐niejszego czyli Kilimanjaro - fajnie ┬┐e wspinacie si├¬ razem. Zdj├¬cia fajne (wiadomo, ┬┐e widzie├Ž "na ┬┐ywo" to zupe┬│nie inna bajka) filmiki ukazuj┬▒ jak to jest wspina├Ž si├¬ w ┬Ânie┬┐ycy noc┬▒, dla mnie okey.

Fajki i whisky :) ┬┐e te┬┐ jeszcze nikt nie wynalaz┬│ jakiego┬ ultra light backpacku do przenoszenia takich rarytas├│w  ;)