to żeście wymyślili panie Stopa

.
ale niech będzie- zaraz to zrecenzuję, to coś

. chwilunia panie

.
no więc tak:
dwa razy Spork Light my Fire poproszęSpork, to Spork. sobie zrobiła taka firma jak Light my Fire, takie cudo, co to ma łączyć w sobie wszystkie podstawowe sztućce, czyli nożyk, łyżeczkę i widelec:
nożyk wraz z widelcemtako jakże widelec sprawuje się bez zarzutu, tako i nożyk przyda się co najwyżej do pocięcia masełka, tudzież miękkiej wędlinki lub też mielonki z konserwy. czegoś tam twardszego, jak np. chleb nie przekroi się, ale świeża bułeczka jeszcze nie jest tak wielką przeszkodą, zatem proszę się nie dziwić, że zajebałem Nocnemu jego scyzoryk, skoro ani ten sporkowy, ani mój Wenger, nie są ją najświeższej ostrości.
łyżkałyżeczka sprawuje się całkiem zacnie i jej powierzchnia nośna może nie jest największa, ale zgrabnie da się przetransportować nią dość dużą ilość pożywienie do ust.
oczywiście całym mankamentem tego urządzenia jest to, że żadne z tych urządzeń [łyżka, nóż, widelec] nie jest oddzielnie [jak to np. zapodał Decathlon], ponieważ nikt nas nie zaprosi z tym gadżetem do restauracji na schaboszczaka- no chyba, że ktoś nosi takie dwa ze sobą, to wtedy ok. jednak ja zazwyczaj zabieram ze sobą w górki ino łyżkę, bo zgrabnie potrafi zastąpić i przytępawy nożyk i widelec i jest po prostu łyżką, zatem taki Spork jest dla mnie dobrym rozwiązaniem i pasuje mi jego budowa.
cały zestaw, czyli all in one, jest odporny na działanie wysokiej temperatury jaką można uzyskać z pomocą gorącej wody. był myty w zmywarce i żyje, zatem nie jest z nim tak źle. odporność na jakieś tam zgięcia, przyciśnięcia, dociśnięcia też jest, bo na razie wytrzymał kawałek czasu i kilka wyjazdów, ale na pewno da się to złamać- bez dwóch zdań tytan to nie jest

.
ogólnie spokojnie polecam zakup tego cuda, nazywanego w necie niezbędnikiem, w niewygórowanej i maksymalnej cenie 7 zł 90 groszy, bo w wyższej, to lepiej po prostu zabrać, albo pożyczyć ze schronu zwykłą łyżkę stołową.
nazwę za to firma ma fajną, mimo, że większość jej gadżetów, jak te z Ikei, jest po prostu zbędna i można się bez nich obejść domowymi, dużo tańszymi rozwiązaniami:
