Strony: [1]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Grecja - górki śródziemnomorskie  (Przeczytany 659 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
admin

Offline Offline



WWW
« : Marzec 08, 2007, 19:30:20 »

by Rumcajs

Jako, że wypocino-relacji  na naszym forum (typu: szedłem, zmęczyłem się, tu spałem - fotka, jadłem, ale się do diaska zmęczyłem, ale było piknie,  a teraz wiersz) nie da się nijak czytać, zamieszczę tylko trochę fotków. 

Grecja IX.2004
Góry Pindos











Słynny wąwóz Viros








Meteory








Masyw Olimpu








Góry Tajgetos






Miejscowa fauna












A do Grecji podobno jeździ się nad morze... Coś tam takiego widzieliśmy, żeby nie było Język



W odpowiedzi na pytanka:
Byłem tam  3 tygodnie, a co do cen: było to po olimpiadzie i wejściu euro. Drogo...
Przelot do Aten Wizzem ok. 600 zł w tą i spowrotem, na miejsci pociagi - cenowo mniej wiecej jak w PL oraz miejscowe pks-y (lux klima, takie jak u nas super autokary międzynarodowe) ok 2-3 razy droższe niż u nas. Oczywiście do tego autostop na lokalnych drogach - bezproblemowo (czasem, jak w górach widzą zapiżające z plecakiemi osoby, sami się zatrzymują i proponują podwózkę). Żarcie w marketach i na bazarze troszkę droższe niż u nas, w knajpach ~tyle samo. Noclegi: w górach pokój 2 osobowy o standardzie przyzwoitego pensjonatu w PL to ok. 30-35E, w schronie B na Olimpie 20E od osoby (są zniżki dla członków UIAA - wstarczy mieć legitkę PZA), na campingu ok 10-15E za 2 osoby + namiot. W górach i generalnie prawie wszędzie (poza kurortami, uczęszczanymi plażami) można spać na dziko. Wogóle wielką zaletą Grecji, jest to, że nikt się nie przypierdala do niczego, jeśli się jest w miarę spokonym i nie pali ognia, można spać wszędzie - na przykład w czyimś sadzie, bez pozwolenia  Duży uśmiech
Nic tylko jechać, najlepiej tam gdzie polaczki nie bywają, czyli np. Peloponez czy górki.   Język

Co do sprzętu
Ja: kletterki Hanwag, jakieś lekkie coolmaxy i inne moiry na plecy, spodnie supplex z odpinanymi nogawkami + grubsze z schoellera, puchowa kamizelka, cienki polar, gorek.
Plecak VauDe Montana, namiot Marabut Komodo Alu, psiworki Pajak Extralight (debeściaki na ciepłe, śródziemnomorskie noce, ale pod Olimpem prawie zamarzliśmy Chichot ), MSR XKG i jeszcze jakieś tam pierdoły.
Marta: Aku Colorado (na dobrej, starej, włoskiej Bifidzie - nie to co dzisiejsze shity-Bifidy), ciuchy podobe, spodnie Allpenisa na schoellerku, + jakieś krótkie,  swetr puchowy zamiast kamizelki, dermizax Bergansa. Plecak Lowe Alpine Sundancer.

Pogoda we wrześniu raczej sztywna, szczególnie w głębi kontynentu. Pod Olimpem na 1000 już rano ok 2-5 st. C. Sporadyczne opady. W Tajgetosie - blisko wybrzeża - codziennie ok. 15-16 pompa półgodzinna i trochę wiało. Ogólnie miodzio, zwykle sucho i ciepło.

Woda - kiepsko: na wiosnę nieźle, w lato słabo, na jesieni naprawdę malutko...
Patrzymy na mapę i są strumienie. Górskie rzeki/duże strumienie są, strumienie okresowe - zapomnijcie, strumienie normalne - jest co 3, co 4 zaznaczony na mapie. Stawy górskie, jeśli nawet są, to zaanektowane i zasrane przez krowy i inne niehigieniczne bydlęta. Na Olimpie ciut lepiej - nie ma krów Uśmiech
Nosiłem ze sobą 3 litrowy Kudu - musiało starczyć ~na dobę dla 2 osób z jedzeniem i myciem. Pierwsza fotka pokazuje żródełko przy wsi, jak jest takowe na szlaku to wypas i szczęście. Ale działa co drugie.
Jedzenie - ja właściwie nie przyswajam padliny, więc: przepyszne pieczywo, buły, buły słodkie półfrancuskie z serem - marzenie. Lokalne sery, owoce - rewelacja. W knajpie jedliśmy duuużo salatek (klasyczna mixed salad - coś co u nas nazywa się sałatką grecką) oraz ryby. Wszystko z przepyszna oliwą i świeżymi ziołami. Oliwki, oliwki i oliwki!!! Jak ktoś lubi również zacne owoce morza. Ceny jak u nas w knajpach. Taniutkie wino. Próbować wszystko bez wachania. Jedzenie ogólnie mają wyrąbiste, zresztą ja najbardziej lubię tzw. kuchnię śródziemnomorską, więc nie jestem obiektywny.

Jeszcze jakieś fotki:



I jeszcze milusia jasknia na Peloponezie, nie pamiętam jak się nazywa, a nie chce mi się grzebać po mapach, przewodnikach czy necie. Ale jak ktoś potrzebuje, to znajdę...   Język









Zapisane

michun

Offline Offline



WWW
« Odpowiedz #1 : Wrzesień 10, 2007, 21:58:51 »

Pozwolę sobie podłączyć się do tego wątku i wrzucić kilka fotek z wypadu z Kosmosem na najwyższy szczyt Grecji a mianowicie Mitikas (2917m npm).
(Mitikas jest najwyższym wierzchołkiem masywu Olimpu.)

Zaczęliśmy podejście z poziomu morza , niemalże z plaży , szosą ok. 8 km do wylotu wąwozu Epnipeas w pobliżu miejscowości Litochoro na wysokość około 400 m npm.
Ściany wąwozu

Niestety szlak nie prowadzi dnem wąwozu , lecz wspina sięna kolejne ostrogi skalne , by następnie opaść do poziomu potoku :

Taka zabawa powtarza się wielokrotnie na kilkunastokilometrowej długości wąwozu , kilkakrotnie również przekraczaliśmy potok , by w końcu po pięciu godzinach marszu osiągnąć wysokość 1100 m npm w miejscu zwanym Prionia. Do tego miejsca prowadzi szosa , którą mogą dojechać posiadacze samochodów.
Stąd szlak E4 prowadzi dalej jeszcze ok. 3 godzinki , stale pod górę 1000 m do Refuge A położonego na wysokości 2100 m npm. W schronisku tym zdecydowaliśmy się spędzić noc ze względu na niepewną pogodę , jak się okazało słusznie , ponieważ w nocy obudzil mnie huk piorunów ciskanych przez Gromowładnego i lekki  szum deszczyku.
Poranek koło schroniska , widok na główną grań

Szybciutko z rańca ruszyliśmy na pośredni wierzchołek zwany Skala , oddalony o kilka km i 700 metrów w pionie (z tego miejsca są fotki 5 i 6 w części "Masyw Olimpu" w relacji rumcajsa więc nie wrzucam).
Następnie zeszliśmy dosyć ostro  na odcinek poniżej grani pomiędzy Skalą a Mitikasem

i po pokonaniu kilku eksponowanych miejsc oraz stromych skał

wydostaliśmy się ostatecznie na Mitikasa

Widoczki ze szczytu


Zejście na drugą stronę było niezwykle strome ,na dodatek sporo ruchomych kamieni

 Trawers zbocza między ścianą Olimpu a kotłem poniżej



doprowadzil nas do Refuge SEO , gdzie walnęliśmy sobie po puszkowym zimnym Amstelu.
Dalsze zejście prowadzilo ścieżką , po której chadzają greccy "nosicze" Duży uśmiech

Greckie kozice

Pojawiało się coraz więcej chmur


Aż w końcu weszliśmy w mglisty las , jakby przeniesiony z Beskidów,

którym dotarliśmy w końcu do szosy , schodząc ze szczytu łącznie około dwóch tysięcy metrów .
Poznany turysta z Czech zawiózł nas do Leptokarii , gdzie spuentowaliśmy naszą traskę :

 Duży uśmiech


 
Zapisane

"A droga wiedzie w przód i w przód
 Skąd się zaczęła , tuż za progiem..."
rumcajs

Offline Offline


zakompleksiony rowerowiec w za ciasnych butach


WWW
« Odpowiedz #2 : Wrzesień 11, 2007, 07:53:21 »

Do refuge A bywa gorąco - w tych wąwozikach, na stokach słońce ostro operuje...
Powyżej bardzo znośnie Uśmiech
Wchodziliśmy we wrześniu - w dzień było bardzo gorąco, w nocy już konkretnie zimno.
Ale zasuwaliśmy szlakiem od Kastraki ponad 2 dni - po nocy w schronie podejście z rana. Na asfaltówce nasza stopa nie stanęła Duży uśmiech
Zapisane

Strony: [1]   Do góry
Drukuj
Skocz do: