Autor Wątek: Bieszczady XII 2017  (Przeczytany 1250 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline tp



  • Pomógł: 19

    • M.G.
Bieszczady XII 2017
« dnia: Luty 10, 2018, 20:14:11 »
W połowie grudnia ze Zbyszkiem postanowiliśmy odwiedzić Bieszczady.
Plan był taki żeby mało ambitnie czyli bez namiotów.
Niestety w ostatnich latach zimy w zimie jest niewiele. Przed wyjazdem pogoda deszczowa, śnieg topniał. Zadzwoniliśmy do GOPR, odradzili zabranie rakiet.
Niby w ostatniej chwili śniegu dopadało ale niestety rakiet nie wzięliśmy.

Przyjechaliśmy do U.G. po południu. Plan był prosty. Mijamy Tarnicę i nocujemy w wiacie (taka wersja popularnego w Sudetach „wiatingu”).

Niestety, plan swoją drogą a życie go weryfikuje.
Szlak nieprzetarty, śniegu po kolana i więcej. Niby nie problem ale ja niestety bez formy.
Jeszcze w lesie dało się iść ale im wyżej tym gorzej.



Robiło się coraz ciemniej i ciemniej i znaki szlaku coraz trudniej było wypatrywać.
W końcu przyszedł moment zupełnej nocki i znaków nie dało się wypatrzeć nawet w silnym świetle czołówki. Zawróciliśmy.
Zanocowaliśmy na tej polanie

Tu stoję na udeptanej ścieżce ale aby dostać się do tej jodły zapadałem się po -  no znacznie powyżej kolan-:). Niby nic ale zapamiętałem te zwykłe ze sto m. Zmęczenie.

Osłoniliśmy się kawałkiem materiału ale niewiele to dało, zrywał się coraz większy wiatr, śnieg z deszczem. Rano śpiwory mokre.
Kolejny dzień to solidny deszcz. Przeczekaliśmy w GOPRówce. Wysuszyliśmy śpiwory.
I z samego rana, już koło dziesiątej w drogę.


Aby dotrzeć do tego miłego miejsca z rozpadającym się kominkiem.
Drewno mokre ale jakoś dało się rozpalić.


Miło spędziliśmy wieczór uzupełniając kalorie.


Miejsce fajne niestety wyraźnie widać że dach niedługo zacznie przeciekać.


Śnieżek się rozpadał a my doszliśmy do Wetliny.


Ładnie tam było


Sine Wiry




A później mijaliśmy


I jak to  czasem bywa, troszkę nieuważnie, bez wnikliwszego spoglądania na mapę,  bez szlaku bo zbyt głęboki śnieg i ch.g.wie  gdzie zapodziały się znaki szlaku.
Skończyło się niestety parokilometrowym brnięciem po głębokim śniegu, stwierdzeniem że mapa kłamie a locus nie i ostrą wspinaczką strumykiem do drogi, oczywiście też zasypanej, w kierunku bazy Rabe.
O ile dobrze pamiętam 18 km w dziesięć godzin.
Jak doszliśmy było jeszcze ciepło po poprzednikach, Niestety suchego drewna już nie.
Jak tu jednak nie rozpalić? Do tej pory nawet nie wyciągałem kartusza i ostatniego dnia taka poruta? Gotować na kartuszu? NIE.
Rozpaliliśmy i w kominku i w piecu i to jest to!





Odp: Bieszczady XII 2017
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 10, 2018, 20:39:08 »
Coś ostatnio same mało ambitne wycieczki :) Ale zima ładna.

Offline Shwarc

Odp: Bieszczady XII 2017
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 10, 2018, 22:24:07 »
Niestety, plan swoją drogą a życie go weryfikuje.
Nie martw się, mam tak za każdym razem :D

Offline tp



  • Pomógł: 19

    • M.G.
Odp: Bieszczady XII 2017
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 11, 2018, 12:03:33 »
Coś ostatnio same mało ambitne wycieczki
No problem, około 20tego wybywam i zapraszam kto chętny.
Będzie wszystko co ambitne; krzaczenie, nocowanie w śniegu, pogoń za wilkami aby dożywić się tym co upolują, przepłaszanie misiów z gawr coby po przebieżce poszły wreszcie spać i inne miłe atrakcje chociażby upiększanie stóp licznymi krwawiącymi odciskami ;D. Zapraszam!

Odp: Bieszczady XII 2017
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 11, 2018, 20:10:35 »
Freeganizm na wilczym tropie wydaje się być szczególnie atrakcyjny, niestety - termin nie pasuje :(

Offline Doczu



  • Pomógł: 79
  • Cham nikczemnego wzrostu

    • Status GG
Odp: Bieszczady XII 2017
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 12, 2018, 21:30:03 »
Kurcze już wieki nie byłem w Bieszczadach. Muszę w tym roku się wybrać, zanim zadepczą szlaki klapkowicze